Caitlin POV :
Tak szybko jak mój mózg zarejestrował co ma
zamiar zrobić moja mama zerwałam się z łóżka na równe nogi i podbiegłam
do drzwi wystawiając przez nie głowę kiedy rodzicielka miała wejść do
środka .
-Już wstałam . - uśmiechnęłam się słodko .
-Dobrze w takim razie chciałam cię powiadomić że śniadanie czeka na stole a ja muszę niestety iść już do pracy . A jak się czujesz córeczko?
-Dobrze , zaraz zejdę i zjem . O wiele lepiej . Dziękuję . - po tych słowach pożegnałam się z mamą a ona zeszła po schodach . Po chwili usłyszałam zamykanie się frontowych drzwi , odetchnęłam z ulgą .
Spojrzałam na łóżko gdzie Justin spał w najlepsze , ten to ma kamienny sen . Podeszłam do niego po czym lekko szturchnęłam, nic . Wskoczyłam na łóżko, po wielu nieudanych próbach schyliłam się na wysokość ucha chłopaka i krzyknęłam na cały głos .
-Nicki Minaj w bikini ! - Justin poderwał się do siady po czym zaczął rozglądać się po pokoju .
-Gdzie?! - wybuchnęłam śmiechem , ledwo łapałam oddech i czułam jak w oczach zbierają mi się łzy .
Gdy już przeszedł mi napad śmiechu i podniosłam wzrok spostrzegłam zmrużone oczy chłopaka .
-No co? To było zabawne! - powiedziała rozbawiona .
-Nigdy nie żartuj sobie w ten sposób bo będziesz miała problem . - powiedział całkiem poważnie .
-Ok, ok . - podniosłam ręce w geście obronnym nadal próbując nie wybuchnąć śmiechem . - Ale nie chciałeś się obudzić więc to nie moja wina . - Spojrzałam na zegarek , 7.28 .
Szybko poderwałem się z łóżka i podbiegłam do komody robiąc w niej kompletny bałagan , wreszcie zdecydowałam się na parę czarnych rurek a do tego zwykłą białą bluzę , po drodze do łazienki złapałam też świeżą bieliznę po czym na chwilę jeszcze odwróciłam się do Justina . Ani na chwilę nie zmienił pozycji bacznie obserwując każdy mój ruch .
-Idę wziąć prysznic , zaraz wracam . - uśmiechnęłam się lekko .
-A mogę wziąć go z tobą ? Będzie szybciej . - poruszył znacząco brwiami .
-Chciałbyś . - odwróciłam się tyłem do chłopaka po czym ruszyłam do łazienki .
Gdy tylko znalazłam się w środku zdjęłam swoje ubrania i weszłam do kabiny prysznicowej . Letnia woda spływała po moim ciele kiedy sięgnęłam po mój żel pod prysznic o zapachu kwiatów . Obmyłam dokładnie całe moje ciało podobnie jak włosy i wyszłam od razu otulając się ręcznikiem . Spojrzałam w lusterko szybko przeczesując włosy ręką . Osuszyłam ciało wsuwając na siebie bieliznę i ubrania . Rozczesałam dokładnie włosy i lekko musnęłam rzęsy tuszem . Po parunastu minutach wyszłam gotowa wracając do pokoju , gdy tylko weszłam zobaczyłam że Justin stał już gotowy do wyjścia .
-Idziemy ? - zapytałam zgarniając torbę z fotela a także iphona z szafki nocnej .
-Tak , jasne . - odpowiedział po czym pogłaskał jeszcze Luckiego i zaczął iść w moją stronę .
~.~
Gdy tylko Justin zaparkował samochód blisko wejścia od szkoły wyskoczyliśmy z samochodu . Gdy tylko weszliśmy do budynku szkoły podbiegliśmy do swoich szafek wyciągając jeszcze potrzebne książki .
-Co masz teraz? - zapytałam sprawdzając w międzyczasie godzinę .
-Angielski, a ty?
-Francuski .
-To do zobaczenia . - uśmiechnęłam się i szybkim krokiem ruszyłam w stronę klasy .
Za soba usłyszałam jeszcze mruknięcie Justina z pożegnaniem .
~.~
Trenerka Red weszła do szatni gdzie razem z Lily przebierałyśmy się w stroje sportowe .
-Dziewczyny chodźcie tutaj . - tak jak nas poprosiła zebrałyśmy się wokół niej . - Dzisiaj będziecie biegać na bieżni z chłopakami . - w szatni od razu można było usłyszeć jęki niezadowolenia , u mnie nie jest inaczej , nienawidzę biegać . Jaki w tym sens ? Tylko później chodzisz cała spocona .
-Bez takich i tak wam to nic nie pomoże . Za 15 minut spotykamy się na bieżni . - usłyszałam jeszcze raz trenerkę Red a później widziałam już tylko jak jej sylwetka znika za drzwiami szatni .
-Ona nas uwielbia katować . - usłyszałam za sobą pojękiwania Lily .
Zaśmiałam się z jej nastawienia co do trenerki .
-Chodźmy bo dołoży nam jeszcze parę okrążeń za spóźnienie . - powiedziałam i ruszyłam do wyjścia , Lily tylko kiwnęła głową i szła za mną . Gdy tylko wydostałyśmy się na powietrze od razu dostrzegłam grupę chłopców grających w koszykówkę . Z zamyśleń wyrwał mnie pisk Lily .
-Co, co się stało?
-To Mat , Mat tu jest . - widać było jej uśmiech od ucha do ucha .
-To idź , porozmawiaj z nim .
-Co!? Zwariowałaś? On ze mną? Śmieszne . Nie wiedziałabym co mówić .
-To masz problem .
-Dlaczego? - zapytała zdezorientowana patrząc na mnie .
-Bo on tu idzie . Idę biegać , porozmawiaj z nim . - puściłam jej oczko .
-Co?! Nie ! Nie zostawiaj mnie ! - zaśmiałam się . - O cześć Mat . - przywitałam się i zaczęłam biec .
Biegłam przed siebie myśląc o różnych rzeczach aż poczułam na ramieniu czyjąś rękę . Szybko odskoczyłam przestraszona .
-Spokojnie to tylko ja . - Justin biegł obok mnie śmiejąc się z mojego napadu strachu .
-Ugh..
-Nie cieszysz się że mnie widzisz ? - zrobił smutną minkę .
-No niespecjalnie .
-Ranisz . - położył rękę na sercu .
Oboje wiedzieliśmy że żartuję .
-Caitlin?
-Tak? - uśmiechnęłam się lekko po czym zatrzymałam się na chwilę głęboko oddychając .
-Bo ja chciałem zapytać..um...czy nie wyszłabyś gdzieś ze mną dzisiaj ? Oczywiście jeśli nie chcesz zrozum...- nie dałam mu skończyć .
-Pewnie . - uśmiechnęłam się po raz tysięczny tego dnia chociaż czułam jak na moje policzki wkrada się rumieniec .
-Naprawdę ? - zapytał jakby zszokowany moją odpowiedzią .
-Tak, pewnie czemu nie . Ale musisz mnie złapać . - po tych słowach zaczęłam biec tak szybko jak tylko umiałam nie czekając aż chłopak sobie wszystko zarejestruje .
Po chwili jednak usłyszałam jak śmieje się biegnąc za mną .
Powoli traciłam siły więc zwolniłam w tym samym czasie poczułam jak czyjeś ramiona oplatają się wokół mojej talii przerzucając mnie sobie przez ramie . Zaczęłam wierzgać bo Justin zaczął biec ze mną w stronę spryskiwaczy .
-Justin ! Nie , nie stop ! Błagam ! - kopałam i uderzałam gdzie się tylko dało ale nic to nie dawało .
Chwilę potem poczułam na sobie zimną wodę oraz trawę pod sobą . Chłopak opierał się nade mną rękoma , z jego włosów ściekały kropelki wody . To wszystko było jak w pięknej bajce . Justin zaczął zbliżać się coraz bliżej mojej twarzy .
-Williams , Bieber ! Wstawać ! - i moja bańka pękła . Tuż nad naszymi głowami stanęła rozwścieczona trenerka Red .
Od razu podnieśliśmy się calusieńcy mokrzy z trawy stając na baczność .
-Przebierać się do szatni . Już . - kiwnęliśmy tylko głowami i ruszyliśmy w swoich kierunkach wymieniając rozweselone spojrzenia próbując nie wybuchnąć śmiechem .
~.~
Umówiłam się z Justinem na 16 . Stałam w łazience prostując moje wysuszone już włosy . Byłam już prawie gotowa . Gdy wyszłam z łazienki zegarek wskazywał 15.38 . Nie chciał mi powiedzieć gdzie się wybieramy więc postawiłam na codzienny strój, czarne legginsy do tego biała bokserka i kremowy gruby sweterek . Psiknęłam się jeszcze moimi ulubionymi perfumami i byłam gotowa . Zgarnęłam jeszcze torebkę z iphon'em , portfelem i innymi rzeczami tego typu i zaczęłam schodzić schodami . Mama siedziałam na kanapie pod kocem z okularami na nosie czytając książkę . Gdy tylko usłyszała że zeszłam podniosła oczy .
-Pięknie wyglądasz . - uśmiechnęła się .
-Dziękuję . - odwzajemniłam to .
-Proszę tylko nie wróć za późno .
-Justin będzie ze mną , nie martw się . - podeszłam do niej dając jej całusa w policzek .
Gdy tylko nałożyłam moją khaki oraz komin i ocieplane buty za kostkę usłyszałam dzwonek do drzwi . Byłam zdenerwowana i to bardzo . Szybko otworzyłam drzwi a moim oczom ukazał się Justin , jak zwykle czarne rurki , supry , koszulka w serek i kurtka .
-Pięknie wyglądasz . - uśmiechną się do mnie .
-Dziękuję ty również niczego sobie . - uśmiechnęłam się lekko .
Justin otworzył mi drzwi samochodu tak jak robił to zawsze po czym sam obiegł maskę i usiadł na miejscu kierowcy .
-Więc , gdzie jedziemy? - zapytałam wesoła że wreszcie się dowiem .
-Niespodzianka . - powiedział z tym swoim uśmieszkiem .
-Proszę powiedz . - zatrzepotałam rzęsami .
-Nie . - wyszczerzył się .
-Ugh... - założyłam ręce na piersi w znaku protestu a Justin w tym samym czasie odpalił samochód i wyjechał na ulicę .
Jechaliśmy jakieś 20 minut kiedy chłopak wreszcie zaparkował wóz . Przed nami rozpostarło się wielkie wesołe miasteczko . Różnorodne światełka z różnych atrakcji migotały przed naszymi oczami .
-Nie jesteśmy za starzy na wesołe miasteczko ? - zachichotałam .
-Na to nigdy nie jest się na starym . - puścił mi oczko po czym wysiadł z samochodu żeby parę sekund później otworzyć mi drzwi .
-Chodźmy . - wyciągnął mi rękę którą z chęcią złapałam .
Gdy tylko Justin kupił nam żetony na prawie wszystkie atrakcje ruszyliśmy do pierwszej z nich .
Minęła już z godzina a nam zabawa idzie świetnie . Byliśmy już na tylu atrakcjach że trudno byłoby mi je nawet wymienić .
-Chciałabyś watę cukrową ? - Justin zadał mi pytanie .
-Chętnie . - po tych słowach ruszyliśmy do stoiska z nią .
-Jedną dużą watę cukrową poproszę . - chłopak zwrócił się do starszego pana przy kości .
-To będzie 5 dolarów .
Gdy chłopak zapłacił podał mi kolorową watę cukrową .
-Justin czuję się źle że to ty wszystko fundujesz , też wzięłam pieniądze . - na moje usta wkradł się grymas .
-Chcę tego . - uśmiechnął się .
-Ale...
-Żadnych ale , jedz .
Razem z Justinem podeszliśmy do niedaleko stojącej ławki i na niej usiedliśmy .
-Więc jak się bawisz ? - zapytał .
-Jest cudownie , dziękuję Justin . - urwałam se kawałek waty wpychając ją sobie do ust .
Chłopak nic nie odpowiedział tylko uśmiechnął się do mnie . Dokładnie lustrował moją twarz po czym przysiadł się bliżej mnie .
-Ubrudziłaś się watą .
-Naprawdę? - chciałam zetrzeć z kącika ust trochę lukru ale chłopak zrobił to pierwszy .
Złapał mnie za policzek po czym kciukiem wytarł kącik ust , przybliżył się do mnie złączając nasze usta , od razu zsynchronizowały się w jedność, nie chciałam przestać to piękne uczucie . Chłodny wiatr uderzył w nas dzięki czemu moje włosy były rozwiane na wszystkie strony . Stado motyli wybuchnęło w moim brzuchu .
Oderwaliśmy się od siebie kiedy zaczęło nam brakować tlenu . Mogę szczerze przyznać że nic nie może mi już zepsuć tego dnia , jest idealny .
-Chodź, odwiozę cię do domu robi się późno . - Justin złapał mnie za rękę przedzierając się przez tłum ludzi . Nagle staną w miejscu dzięki czemu uderzyłam w jego plecy .
-Alexis?! Co ty tu robisz?!
-Jak to co? Przyjechałam do mojego chłopaka. Już o mnie zapomniałeś? - dziewczyna podbiegła do Justina po czym namiętnie pocałowała go w usta .
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
TADA !
Między Justinem a Caitlin zaczyna się dziać <3 Mam nadzieję ze się wam podoba :))
Dziękuję bardzo za każdy komentarz .
Dzisiaj rozdział jest dłuższy jak widać .
Do następnego ;*
Ps.Nie sprawdzany więc za błędy przepraszam .
niedziela, 3 listopada 2013
sobota, 26 października 2013
Rozdział 19
Justin POV :
Poczułem jak mięśnia zaczynają mi się napinać . Co mam jej powiedzieć? Że to ja go spowodowałem i temu się zdenerwowałem ? No chyba kurwa nie .
-Ja...um..po prostu tak jakoś wyszło . - uśmiechnąłem się do niej lekko . - Może pooglądamy jakiś film , co ty na to? - spróbowałem szybko zmienić temat .
-Pewnie . - szybko wyrwała się z moich objęć i ruszyła w stronę telewizora stojącego naprzeciwko . Z szafki pod nim wyciągnęła stosik różnych filmów i podchodząc do mnie podała mi je . - Proszę .
Zacząłem przeglądać różne płyty .
-Romantyk , romantyk , romantyk . - przerzucałem je koło siebie . - Nareszcie coś sensownego horror , pasuje ci?
Widziałem jak lekki grymas pojawia się na jej twarzy .
-Jak nie będę mogła po tym spać to przychodzisz do mnie i będziesz spał ze mną . - powiedziała ze śmiertelnie poważną miną wskazując na mnie palcem , po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem .
-Będę kiedy tylko zadzwonisz . - na jej policzki wkradł się lekki rumieniec .
-Daj , włączę . - wyrwała mi z rąk płytę i poszła włączyć film .
Gdy film się zaczął Caitlin szybko podbiegła i wspięła się na łóżko koło mnie .
-Aww, boisz się . - zagruchałem chichocząc z niej .
-Wcale nie , nie jestem mięczakiem . - powiedziała zakładając ręce na piersi .
-Ależ jesteś . - szturchnąłem ją lekko .
-Wcale nie . - naburmuszyła się jak małe dziecko .
-Nie złość się . - trąciłem jej szyje nosem, ona jednak nadal brnęła w swoje i siedziała naburmuszona .
-Cóż....w takim razie....- podsunąłem się bliżej niej a ona spojrzała na mnie jak na wariata . Nie zdążyła nic powiedzieć bo zacząłem ją łaskotać . Dziewczyna wiła się pode mną ze śmiechu .
-P-przestać ! Justin p-proszę ! - błagała przez napady śmiechu . Przestałem na chwilę ale nadal byłem w tej samej pozycji .
-Powiedz że jestem seksowny . - podniosła na mnie brwi .
-Nie jesteś . - wystawiła mi język .
-Nie kuś . - powiedziałem szczerząc się do niej . - Więc nie powiesz ? - Pokręciła przeczącą głową . - Dobrze . - znowu zacząłem ją łaskotać .
-P-przestać !
-Powiedz że jestem seksowny - ze śmiechu zaczynała się już robić czerwona .
-J-jesteś seksowny .
-Głośniej .
-Jesteś seksowny ! - krzyknęła tak że mogę bez wyrzutów sumienia stwierdzić że usłyszałaby to jej mama gdyby telewizor nie był włączony .
Zwinnie oklapnąłem koło niej na łóżku . - No i było tak długo sobie zaprzeczać ? Wszyscy wiedzą że Justin Bieber jest seksowny . - zaśmiała się na mój komentarz .
~.~
Caitlin POV :
Film trwa już godzinę a ja cholernie się boję . Staram się tego nie okazywać bo wiem że Justin by się ze mnie za to nabijał przez kolejny tydzień . To już pewne że dzisiejsza noc będzie nieprzespana . W tym momencie młoda dziewczyna może w naszym wieku weszła do piwnicy . Nie rozumiem tego , ludzie w tych horrorach są tacy naiwni . W czasie kiedy dziewczyna zeszła po schodach zza ściany wyskoczyła postać . Szybko wtuliłam się w klatkę piersiową Justina zaciskając oczy .
-Ciii , to tylko film . - owinął ręce wkoło mojej drżącej sylwetki tak jak to zrobił wcześniej . Pocierał dla uspokojenia moje plecy . - Okej starczy na dziś horrorów . - Próbował wstać ale ja mu to kompletnie uniemożliwiłam .
-Jeśli mnie nie puścisz nie wyłączę horroru . - na te słowa szybko odskoczyłam od niego zakrywając twarz ręką , jednak przez szpary między palcami widziałam jak idzie wyłączyć płytę . - I po sprawie .
W drodze powrotnej chłopak wyciągnął swojego iphon'a z kieszeni , chyba żeby sprawdzić godzinę .
-Dochodzi już 20 , muszę się zbierać .
-Naprawdę ? - byłam lekko zawiedziona tym że musiał już iść .
-Chyba że chcesz żeby moja mama mnie zabiła i nie będzie mnie jutro w szkole . - zaśmiał się .
-To lepiej już idź , nie chciałabym żebyś miał przeze mnie przechlapane u mamy .
~.~
Spałam wtulona w Luckiego kiedy obudził mnie hałas za oknem , słyszałam ciche przeklinanie . Podeszłam do okna i zobaczyłam Justina stojącego na trawniku , przeklinał pod nosem bo wywalił śmietnik po drodze . Zaśmiałam się pod nosem z jego głupoty po czym delikatnie otworzyłam okno .
-Co ty tu robisz?! Jest druga w nocy! - krzyknęłam szeptem .
-Bo ja uh....miałem poczucie winy że przeze mnie możesz nie spać w nocy i przyszedłem to sprawdzić . - podrapał się niezręcznie po szyi .
-I co wejdziesz przez okno?
-Zwariowałaś? Nie jestem żadnym spidermanem otwórz tylne drzwi . - po tych słowach chłopak udał się na tyły domu .
Najszybciej jak umiałam zbiegłam po schodach żeby otworzyć mu drzwi . Faktycznie stał przy framudze czekając aż mu otworzę . Szybko otworzyłam drzwi i wpuściłam go do środka . Był koniec października więc chłodne powietrze przedarło się do środka na co lekko zadygotałam .
-A już myślałam że zobaczę cię w roli spidermana . - wydęłam dolną wargę robiąc zawiedzoną minę .
-Ha ha ha . - zaśmiał się sarkastycznie .
-Więc jak widzisz jestem cała i zdrowa a przede wszystkim spałam , no można powiedzieć że do czasu . - zaśmiałam się na wspomnienia wcześniejszych wydarzeń z przed paru chwil kiedy to Justin przeklinał śmietnik .
-Właśnie widzę . Ale i tak wolałem się upewnić .
-Awwww, to słodkie . - zagruchałam
-Mogę być seksowny , przystojny , gorący ale nie słodki . Zapamiętaj to sobie . - Chociaż w pomieszczeniu było ciemno wiedziałam że mówił całkiem poważnie .
-Okej , okej . - podniosłam ręce w geście obronnym . - Rozumiem .
Pomiędzy nami nastała niezręczna cisza .
-Więc...-przeciągnęłam . - Nie chcę cię wyrzucać ale chyba powinieneś już iść moja mama może się w każdej chwili obudzić , a uwierz mi u mnie nie jest codziennością gdy chłopak przychodzi do mnie w nocy .
Już otwierał usta żeby coś powiedzieć ale na górnym piętrze zapaliło się światło .
-Caitlin to ty? - głos mojej mamy dobiegł z góry .
-Tak mamo ! - krzyknęłam . - Schowaj się ! Szybko . - pisnęłam . - Koło schodów ! - chłopak szybko podbiegł tam gdzie go prosiłam i skutecznie schował się w ciemności która tam panowała .
-Córeczko co ty tu robisz o tej porze ? Nie powinnaś już spać ? - zapytała lustrując moją twarz . - I dlaczego siedzisz tu po ciemku ?
-Umm...zaschło mi w gardle i zeszłam się czegoś napić . A nie zapaliłam światła bo nie chciałam cię obudzić . - uśmiechnęłam się niewinnie .
-Ohh... dobrze . W takim razie wracam do łóżka , tobie też to radzę . - mama oddaliła się ode mnie w kierunku z którego przyszła a ja westchnęłam z ulgą .
Szybko podeszłam do miejsca gdzie wcześniej schował sie Justin żeby powiedzieć mu że może już wyjść ale ku mojemu zdziwieniu już go tam nie było . Wzruszyłam ramionami myśląc że może zdążył już wyjść i poszłam na górę do pokoju .
Pchnęłam duże drzwi i gdy tylko znalazłam się w pokoju podskoczyłam łapiąc się za serce a cichy pisk wydobył się z moich ust . Chłopak leżał na moim łóżku słodko śpiąc . Podeszłam do niego chcąc go obudzić ale na marne , Justin spał bardzo głęboko . Po paru nieudanych próbach obudzenia go zrezygnowana delikatnie położyłam się koło niego po paru minutach zasypiając .
~.~
Z mojego głębokiego snu wyrwało mnie pukanie do drzwi . Podniosłam moje ciężkie powieki aby zorientować się co się dzieje . Obok mnie zobaczyłam nadal słodko śpiącego chłopaka za to tuż zza drzwi usłyszałam głos mojej rodzicielki .
-Caitlin wstawaj po spóźnisz się do szkoły . - mówiła lekko pukając w drzwi . - Jeśli się zaraz nie odezwiesz to wejdę i ściągnę cię z łóżka siłą .Okej , wchodzę !
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Awww słodko *.*
Chciałam was też bardzo przeprosić za moją nieobecność i nie dodanie rozdziału w tamtym tygodniu ale wena kompletnie mnie opuściła ;/
Mam nadzieję ze ten rozdział wam się spodobał , za to w następnym coś zacznie się dziać :D
Do następnego ;*
PS.Rozdział nie sprawdzany .
Poczułem jak mięśnia zaczynają mi się napinać . Co mam jej powiedzieć? Że to ja go spowodowałem i temu się zdenerwowałem ? No chyba kurwa nie .
-Ja...um..po prostu tak jakoś wyszło . - uśmiechnąłem się do niej lekko . - Może pooglądamy jakiś film , co ty na to? - spróbowałem szybko zmienić temat .
-Pewnie . - szybko wyrwała się z moich objęć i ruszyła w stronę telewizora stojącego naprzeciwko . Z szafki pod nim wyciągnęła stosik różnych filmów i podchodząc do mnie podała mi je . - Proszę .
Zacząłem przeglądać różne płyty .
-Romantyk , romantyk , romantyk . - przerzucałem je koło siebie . - Nareszcie coś sensownego horror , pasuje ci?
Widziałem jak lekki grymas pojawia się na jej twarzy .
-Jak nie będę mogła po tym spać to przychodzisz do mnie i będziesz spał ze mną . - powiedziała ze śmiertelnie poważną miną wskazując na mnie palcem , po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem .
-Będę kiedy tylko zadzwonisz . - na jej policzki wkradł się lekki rumieniec .
-Daj , włączę . - wyrwała mi z rąk płytę i poszła włączyć film .
Gdy film się zaczął Caitlin szybko podbiegła i wspięła się na łóżko koło mnie .
-Aww, boisz się . - zagruchałem chichocząc z niej .
-Wcale nie , nie jestem mięczakiem . - powiedziała zakładając ręce na piersi .
-Ależ jesteś . - szturchnąłem ją lekko .
-Wcale nie . - naburmuszyła się jak małe dziecko .
-Nie złość się . - trąciłem jej szyje nosem, ona jednak nadal brnęła w swoje i siedziała naburmuszona .
-Cóż....w takim razie....- podsunąłem się bliżej niej a ona spojrzała na mnie jak na wariata . Nie zdążyła nic powiedzieć bo zacząłem ją łaskotać . Dziewczyna wiła się pode mną ze śmiechu .
-P-przestać ! Justin p-proszę ! - błagała przez napady śmiechu . Przestałem na chwilę ale nadal byłem w tej samej pozycji .
-Powiedz że jestem seksowny . - podniosła na mnie brwi .
-Nie jesteś . - wystawiła mi język .
-Nie kuś . - powiedziałem szczerząc się do niej . - Więc nie powiesz ? - Pokręciła przeczącą głową . - Dobrze . - znowu zacząłem ją łaskotać .
-P-przestać !
-Powiedz że jestem seksowny - ze śmiechu zaczynała się już robić czerwona .
-J-jesteś seksowny .
-Głośniej .
-Jesteś seksowny ! - krzyknęła tak że mogę bez wyrzutów sumienia stwierdzić że usłyszałaby to jej mama gdyby telewizor nie był włączony .
Zwinnie oklapnąłem koło niej na łóżku . - No i było tak długo sobie zaprzeczać ? Wszyscy wiedzą że Justin Bieber jest seksowny . - zaśmiała się na mój komentarz .
~.~
Caitlin POV :
Film trwa już godzinę a ja cholernie się boję . Staram się tego nie okazywać bo wiem że Justin by się ze mnie za to nabijał przez kolejny tydzień . To już pewne że dzisiejsza noc będzie nieprzespana . W tym momencie młoda dziewczyna może w naszym wieku weszła do piwnicy . Nie rozumiem tego , ludzie w tych horrorach są tacy naiwni . W czasie kiedy dziewczyna zeszła po schodach zza ściany wyskoczyła postać . Szybko wtuliłam się w klatkę piersiową Justina zaciskając oczy .
-Ciii , to tylko film . - owinął ręce wkoło mojej drżącej sylwetki tak jak to zrobił wcześniej . Pocierał dla uspokojenia moje plecy . - Okej starczy na dziś horrorów . - Próbował wstać ale ja mu to kompletnie uniemożliwiłam .
-Jeśli mnie nie puścisz nie wyłączę horroru . - na te słowa szybko odskoczyłam od niego zakrywając twarz ręką , jednak przez szpary między palcami widziałam jak idzie wyłączyć płytę . - I po sprawie .
W drodze powrotnej chłopak wyciągnął swojego iphon'a z kieszeni , chyba żeby sprawdzić godzinę .
-Dochodzi już 20 , muszę się zbierać .
-Naprawdę ? - byłam lekko zawiedziona tym że musiał już iść .
-Chyba że chcesz żeby moja mama mnie zabiła i nie będzie mnie jutro w szkole . - zaśmiał się .
-To lepiej już idź , nie chciałabym żebyś miał przeze mnie przechlapane u mamy .
~.~
Spałam wtulona w Luckiego kiedy obudził mnie hałas za oknem , słyszałam ciche przeklinanie . Podeszłam do okna i zobaczyłam Justina stojącego na trawniku , przeklinał pod nosem bo wywalił śmietnik po drodze . Zaśmiałam się pod nosem z jego głupoty po czym delikatnie otworzyłam okno .
-Co ty tu robisz?! Jest druga w nocy! - krzyknęłam szeptem .
-Bo ja uh....miałem poczucie winy że przeze mnie możesz nie spać w nocy i przyszedłem to sprawdzić . - podrapał się niezręcznie po szyi .
-I co wejdziesz przez okno?
-Zwariowałaś? Nie jestem żadnym spidermanem otwórz tylne drzwi . - po tych słowach chłopak udał się na tyły domu .
Najszybciej jak umiałam zbiegłam po schodach żeby otworzyć mu drzwi . Faktycznie stał przy framudze czekając aż mu otworzę . Szybko otworzyłam drzwi i wpuściłam go do środka . Był koniec października więc chłodne powietrze przedarło się do środka na co lekko zadygotałam .
-A już myślałam że zobaczę cię w roli spidermana . - wydęłam dolną wargę robiąc zawiedzoną minę .
-Ha ha ha . - zaśmiał się sarkastycznie .
-Więc jak widzisz jestem cała i zdrowa a przede wszystkim spałam , no można powiedzieć że do czasu . - zaśmiałam się na wspomnienia wcześniejszych wydarzeń z przed paru chwil kiedy to Justin przeklinał śmietnik .
-Właśnie widzę . Ale i tak wolałem się upewnić .
-Awwww, to słodkie . - zagruchałam
-Mogę być seksowny , przystojny , gorący ale nie słodki . Zapamiętaj to sobie . - Chociaż w pomieszczeniu było ciemno wiedziałam że mówił całkiem poważnie .
-Okej , okej . - podniosłam ręce w geście obronnym . - Rozumiem .
Pomiędzy nami nastała niezręczna cisza .
-Więc...-przeciągnęłam . - Nie chcę cię wyrzucać ale chyba powinieneś już iść moja mama może się w każdej chwili obudzić , a uwierz mi u mnie nie jest codziennością gdy chłopak przychodzi do mnie w nocy .
Już otwierał usta żeby coś powiedzieć ale na górnym piętrze zapaliło się światło .
-Caitlin to ty? - głos mojej mamy dobiegł z góry .
-Tak mamo ! - krzyknęłam . - Schowaj się ! Szybko . - pisnęłam . - Koło schodów ! - chłopak szybko podbiegł tam gdzie go prosiłam i skutecznie schował się w ciemności która tam panowała .
-Córeczko co ty tu robisz o tej porze ? Nie powinnaś już spać ? - zapytała lustrując moją twarz . - I dlaczego siedzisz tu po ciemku ?
-Umm...zaschło mi w gardle i zeszłam się czegoś napić . A nie zapaliłam światła bo nie chciałam cię obudzić . - uśmiechnęłam się niewinnie .
-Ohh... dobrze . W takim razie wracam do łóżka , tobie też to radzę . - mama oddaliła się ode mnie w kierunku z którego przyszła a ja westchnęłam z ulgą .
Szybko podeszłam do miejsca gdzie wcześniej schował sie Justin żeby powiedzieć mu że może już wyjść ale ku mojemu zdziwieniu już go tam nie było . Wzruszyłam ramionami myśląc że może zdążył już wyjść i poszłam na górę do pokoju .
Pchnęłam duże drzwi i gdy tylko znalazłam się w pokoju podskoczyłam łapiąc się za serce a cichy pisk wydobył się z moich ust . Chłopak leżał na moim łóżku słodko śpiąc . Podeszłam do niego chcąc go obudzić ale na marne , Justin spał bardzo głęboko . Po paru nieudanych próbach obudzenia go zrezygnowana delikatnie położyłam się koło niego po paru minutach zasypiając .
~.~
Z mojego głębokiego snu wyrwało mnie pukanie do drzwi . Podniosłam moje ciężkie powieki aby zorientować się co się dzieje . Obok mnie zobaczyłam nadal słodko śpiącego chłopaka za to tuż zza drzwi usłyszałam głos mojej rodzicielki .
-Caitlin wstawaj po spóźnisz się do szkoły . - mówiła lekko pukając w drzwi . - Jeśli się zaraz nie odezwiesz to wejdę i ściągnę cię z łóżka siłą .Okej , wchodzę !
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Awww słodko *.*
Chciałam was też bardzo przeprosić za moją nieobecność i nie dodanie rozdziału w tamtym tygodniu ale wena kompletnie mnie opuściła ;/
Mam nadzieję ze ten rozdział wam się spodobał , za to w następnym coś zacznie się dziać :D
Do następnego ;*
PS.Rozdział nie sprawdzany .
niedziela, 13 października 2013
Rozdział 18
Caitlin POV :
Siedziałam na swoim łóżku ubrana jak zwykle w moją niebieska piżamę . Wpatrywałam się w ekran telefonu przede mną . Justin nie odezwał się do mnie od naszego spotkania pare godzin temu , zawsze wysyłał mi sms'y na dobranoc lub dzwonił by mi to powiedzieć , jednak dzisiaj było inaczej mój telefon milczał . Powiedziałam coś nie tak ? Powoli zsunęłam się z przytulnego łóżka stąpając po panelach ruszyłam do mojej komody , otwierając jedną z szuflad wyjęłam z niej mój pamiętnik po czym wróciłam na poprzednie miejsce . Wygodnie rozsiadłam się na materacu biorąc notatnik na kolana i otwierając na odpowiedniej stronie , wzięłam długopis do ręki i zaczęłam pisać :
Drogi pamiętniczku .
To znowu ja , dawno nie pisałam ale to dlatego że wiele się ostatnio wydarzyło .
Nie tnę się już od paru tygodni , wiem że to nie dużo ale dla mnie to jest coś .
Pewnie myślisz dlaczego przestałam to robić . Już tłumaczę .
To przez jedną osobę . Justina . On daje mi dużo radości jak i szczęścia .
Potrafi sprawić że na moje usta nawet w najgorszych chwilach pojawia się uśmiech .
Przy nim czuję się taka....bezpieczna . Nie wiem jak to ująć ale gdy z nim jestem czuję się wspaniale .
Jeszcze nigdy nie odczuwałam takiego uczucia jak to . Może dziwnie to zabrzmieć ale coś się ze mną dzieje , tylko jeszcze nie wiem czy to jest dobre i czy Justin czuje to samo .
Odkąd Tyler wyjechał nie rozstajemy się nawet na krok w szkole jak i po .
Bóg zesłał mi prawdziwego anioła za przyjaciela , za co jestem mu bardzo wdzięczna .
Gdy tylko skończyłam pisać odłożyłam pamiętnik na szafkę nocną spoglądając też na stojący na niej zegarek 11.38 . Wolną ręką zgasiłam lampkę nocną dzięki czemu w pokoju zapanowała całkowita ciemność , jedyne światło jakie było w pomieszczeniu to niewyraźnie światła latarni stojących na zewnątrz . Ostatni raz zerknęłam na telefon aby sprawdzić czy Justin nic nie napisał . Nic . Z mętlikiem w głowie położyłam głowę na poduszkę a po pary minutach odpłynęłam w błogi sen .
~.~
Powoli otworzyłam ciężkie powieki , zamrugałam kilka razy aby przyzwyczaić się do jasnego światła . Podniosłam się do siadu na moim miękkim łóżku jednak po chwili pożałowałam tego ruchu niesamowity ból przeszywał mi moją rozpaloną głowę . Powędrowałam ręką do szafki nocnej żeby sprawdzić która godzina 7.08 . Odłożyłam urządzenie na miejsce chcąc powoli wstać, podniesienie się z łóżka to następny zły ruch z mojej strony, szybko złapałam się za usta i pobiegłam do toalety, zwymiotowałam . Gdy skończyłam opłukałam buzie zimną wodą , podniosłam głowę do lustra , spojrzałam w odpicie i lekko się wzdrygnęłam na ten widok . Blada twarz , włosy w kompletnym nieładzie a najgorszy był posmak w ustach . Postanowiłam szybko się go pozbyć myjąc zęby gdy tylko skończyłam nałożyłam na nogi ciepłe kapcie i poszłam do szafy wybrać coś do ubrania . Wzięłam pierwsze lepsze rzeczy i szybko je na siebie założyłam . Nie miałam najmniejszej ochoty brać prysznica a nawet robić jakiegoś makijażu .
Gdy tylko weszłam do kuchni usiadłam na krześle czekając aż mama skończy robić śniadanie , pachniało omletem . Gdy tylko odwróciła się w moją stronę uśmiech z jej twarzy kompletnie znikł a na jego miejsce wstąpiło zmartwienie .
-Córeczko wszystko dobrze ? Jakoś blado wyglądasz . Dobrze się czujesz ? - zapytała podejrzliwie patrząc na mnie .
-Tak , tak myślę -- nie zdążyłam dokończyć zdania bo szybko zerwałam się z miejsca czując jak mój żołądek zaczyna się wypróżniać .
Powoli podniosłam się z nad deski klozetowej wycierając usta . Mama przytrzymywała mi włosy przez ten czas kiedy jak wymiotowałam .
-Nie pójdziesz dzisiaj do szkoły . Jesteś chora . Wracaj do łóżka, zaraz przyniosę ci herbaty z miodem .
Nie miałam zamiaru się sprzeczać , wyminęłam ją kiwając głową i kierując się do mojej sypialni .
Szybko przebrałam się w szare dresy i rozciągnięty sweterek i rzuciłam się do łóżka . Nie miałam na nic ochoty jak tylko pójść spać . Po około 15 minutach w drzwiach stanęła mama z gorącą herbatą i lekami przeciwbólowymi i podobnymi .
-Proszę , to powinno pomóc . - uśmiechnęła się stawiając tacę na szafce nocnej . - Potrzebujesz jeszcze czegoś ?
-Nie , dziękuję . - także się uśmiechnęłam .
-Jestem w kuchni , jeśli będziesz czegoś potrzebować wołaj . - to były jej ostatnie słowa po czym wyszła zamykając za sobą drzwi . Lucky wskoczył na łóżko kładąc się tuż przymnie . Pogłaskałam pupila a chwilę potem wzięłam łyka herbaty .
Po wzięciu różnych pigułek i popiciu ich herbatą tym samym ją kończąc opadłam na puchowe poduchy próbując zasnąć chociaż na godzinę . Piesek podobnie jak ja ułożył się do snu .
~.~
Ze snu wyrwało mnie pukanie do drzwi . Myśląc że to mama może czegoś chcieć powiedziałam ciche 'proszę' ale ku mojemu zaskoczeniu w progu staną Justin . Gdy tylko mój mózg zarejestrował że to on zakryłam się po uszy kołdrą , nie chciałam żeby widział mnie w takim stanie .
-Twoja mama powiedziała że jesteś chora , jak się czujesz? - słyszałam jego kroki oraz zduszony chichot z mojego zachowania .
-Nie patrz na mnie . Wyglądam strasznie. - marudziłam nadal się zasłaniając .
Po chwili poczułam jak odsłania kołdrę . - Wyglądasz pięknie , jak zawsze . - Uśmiechną się do mnie wiedząc że na te słowa na moje policzku wpełzł rumieniec .
Nie chcąc się z nim dłużej siłować dałam za wygraną i puściłam pościel .
-Nie powinieneś przychodzić , zarazisz się . - wygięłam ustaw grymas .
-Przyszedłem sprawdzić dlaczego nie było cię w szkole . Nie martw się nic mi nie będzie , zawsze opiekuję się Jazmyn jak jest chora i popatrz nie zachorowałem . - wyszczerzył się do mnie .
Cicho westchnęłam . - Okej , okej . Poddaje się . - Na jego twarzy pojawił się jeszcze większy uśmiech . Nie mam pojęcia jak to możliwe .
-Podsuń się . - z zamyśleń wyrwał mnie jego głos .
-Co ?
-Podsuń się . - zachichotał z mojego zdziwienia .
-Ale...
-Żadnych ale , podsuń się . - z grymasem odsunęłam się na bok .
Justin szybko wszedł pod kołdrę i nas ją szczelnie okrył . Byłam na bezpiecznej odległości od niego jednak on przyciągnął mnie do siebie i otulił ramionami .Wtuliłam się w niego , był taki gorący . Nie , nie w tym sensie chodzi mi o to że jest takim ludzkim piecykiem , od jego ciała aż bucha ciepło . Oparł brodę o czubek mojej głowy jeszcze mocniej przyciągając mnie do siebie .
-Jak się czujesz ? - zapytał troskliwie .
-Bywało gorzej . Justin ?
-Tak ?
-Mogę Cię o coś zapytać ? - poczułam jak skinął głową .
-Dlaczego wczoraj tak zareagowałeś gdy wspomniałam o tym wypadku ? - jego mięśnie z powrotem się napięły . Ja i mój niewyparzony język .
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jest 18 !
Coś zaiskrzyło pomiędzy Justinem i Caitlin ? :D
Jeszcze pare wejść i 4000 wyświetleń . JHFOFHOIHAFHAOFHAHFIAH dziękuję wam bardzo <333 Oby tak dalej *.*
Do następnego ! :))
Siedziałam na swoim łóżku ubrana jak zwykle w moją niebieska piżamę . Wpatrywałam się w ekran telefonu przede mną . Justin nie odezwał się do mnie od naszego spotkania pare godzin temu , zawsze wysyłał mi sms'y na dobranoc lub dzwonił by mi to powiedzieć , jednak dzisiaj było inaczej mój telefon milczał . Powiedziałam coś nie tak ? Powoli zsunęłam się z przytulnego łóżka stąpając po panelach ruszyłam do mojej komody , otwierając jedną z szuflad wyjęłam z niej mój pamiętnik po czym wróciłam na poprzednie miejsce . Wygodnie rozsiadłam się na materacu biorąc notatnik na kolana i otwierając na odpowiedniej stronie , wzięłam długopis do ręki i zaczęłam pisać :
Drogi pamiętniczku .
To znowu ja , dawno nie pisałam ale to dlatego że wiele się ostatnio wydarzyło .
Nie tnę się już od paru tygodni , wiem że to nie dużo ale dla mnie to jest coś .
Pewnie myślisz dlaczego przestałam to robić . Już tłumaczę .
To przez jedną osobę . Justina . On daje mi dużo radości jak i szczęścia .
Potrafi sprawić że na moje usta nawet w najgorszych chwilach pojawia się uśmiech .
Przy nim czuję się taka....bezpieczna . Nie wiem jak to ująć ale gdy z nim jestem czuję się wspaniale .
Jeszcze nigdy nie odczuwałam takiego uczucia jak to . Może dziwnie to zabrzmieć ale coś się ze mną dzieje , tylko jeszcze nie wiem czy to jest dobre i czy Justin czuje to samo .
Odkąd Tyler wyjechał nie rozstajemy się nawet na krok w szkole jak i po .
Bóg zesłał mi prawdziwego anioła za przyjaciela , za co jestem mu bardzo wdzięczna .
Gdy tylko skończyłam pisać odłożyłam pamiętnik na szafkę nocną spoglądając też na stojący na niej zegarek 11.38 . Wolną ręką zgasiłam lampkę nocną dzięki czemu w pokoju zapanowała całkowita ciemność , jedyne światło jakie było w pomieszczeniu to niewyraźnie światła latarni stojących na zewnątrz . Ostatni raz zerknęłam na telefon aby sprawdzić czy Justin nic nie napisał . Nic . Z mętlikiem w głowie położyłam głowę na poduszkę a po pary minutach odpłynęłam w błogi sen .
~.~
Powoli otworzyłam ciężkie powieki , zamrugałam kilka razy aby przyzwyczaić się do jasnego światła . Podniosłam się do siadu na moim miękkim łóżku jednak po chwili pożałowałam tego ruchu niesamowity ból przeszywał mi moją rozpaloną głowę . Powędrowałam ręką do szafki nocnej żeby sprawdzić która godzina 7.08 . Odłożyłam urządzenie na miejsce chcąc powoli wstać, podniesienie się z łóżka to następny zły ruch z mojej strony, szybko złapałam się za usta i pobiegłam do toalety, zwymiotowałam . Gdy skończyłam opłukałam buzie zimną wodą , podniosłam głowę do lustra , spojrzałam w odpicie i lekko się wzdrygnęłam na ten widok . Blada twarz , włosy w kompletnym nieładzie a najgorszy był posmak w ustach . Postanowiłam szybko się go pozbyć myjąc zęby gdy tylko skończyłam nałożyłam na nogi ciepłe kapcie i poszłam do szafy wybrać coś do ubrania . Wzięłam pierwsze lepsze rzeczy i szybko je na siebie założyłam . Nie miałam najmniejszej ochoty brać prysznica a nawet robić jakiegoś makijażu .
Gdy tylko weszłam do kuchni usiadłam na krześle czekając aż mama skończy robić śniadanie , pachniało omletem . Gdy tylko odwróciła się w moją stronę uśmiech z jej twarzy kompletnie znikł a na jego miejsce wstąpiło zmartwienie .
-Córeczko wszystko dobrze ? Jakoś blado wyglądasz . Dobrze się czujesz ? - zapytała podejrzliwie patrząc na mnie .
-Tak , tak myślę -- nie zdążyłam dokończyć zdania bo szybko zerwałam się z miejsca czując jak mój żołądek zaczyna się wypróżniać .
Powoli podniosłam się z nad deski klozetowej wycierając usta . Mama przytrzymywała mi włosy przez ten czas kiedy jak wymiotowałam .
-Nie pójdziesz dzisiaj do szkoły . Jesteś chora . Wracaj do łóżka, zaraz przyniosę ci herbaty z miodem .
Nie miałam zamiaru się sprzeczać , wyminęłam ją kiwając głową i kierując się do mojej sypialni .
Szybko przebrałam się w szare dresy i rozciągnięty sweterek i rzuciłam się do łóżka . Nie miałam na nic ochoty jak tylko pójść spać . Po około 15 minutach w drzwiach stanęła mama z gorącą herbatą i lekami przeciwbólowymi i podobnymi .
-Proszę , to powinno pomóc . - uśmiechnęła się stawiając tacę na szafce nocnej . - Potrzebujesz jeszcze czegoś ?
-Nie , dziękuję . - także się uśmiechnęłam .
-Jestem w kuchni , jeśli będziesz czegoś potrzebować wołaj . - to były jej ostatnie słowa po czym wyszła zamykając za sobą drzwi . Lucky wskoczył na łóżko kładąc się tuż przymnie . Pogłaskałam pupila a chwilę potem wzięłam łyka herbaty .
Po wzięciu różnych pigułek i popiciu ich herbatą tym samym ją kończąc opadłam na puchowe poduchy próbując zasnąć chociaż na godzinę . Piesek podobnie jak ja ułożył się do snu .
~.~
Ze snu wyrwało mnie pukanie do drzwi . Myśląc że to mama może czegoś chcieć powiedziałam ciche 'proszę' ale ku mojemu zaskoczeniu w progu staną Justin . Gdy tylko mój mózg zarejestrował że to on zakryłam się po uszy kołdrą , nie chciałam żeby widział mnie w takim stanie .
-Twoja mama powiedziała że jesteś chora , jak się czujesz? - słyszałam jego kroki oraz zduszony chichot z mojego zachowania .
-Nie patrz na mnie . Wyglądam strasznie. - marudziłam nadal się zasłaniając .
Po chwili poczułam jak odsłania kołdrę . - Wyglądasz pięknie , jak zawsze . - Uśmiechną się do mnie wiedząc że na te słowa na moje policzku wpełzł rumieniec .
Nie chcąc się z nim dłużej siłować dałam za wygraną i puściłam pościel .
-Nie powinieneś przychodzić , zarazisz się . - wygięłam ustaw grymas .
-Przyszedłem sprawdzić dlaczego nie było cię w szkole . Nie martw się nic mi nie będzie , zawsze opiekuję się Jazmyn jak jest chora i popatrz nie zachorowałem . - wyszczerzył się do mnie .
Cicho westchnęłam . - Okej , okej . Poddaje się . - Na jego twarzy pojawił się jeszcze większy uśmiech . Nie mam pojęcia jak to możliwe .
-Podsuń się . - z zamyśleń wyrwał mnie jego głos .
-Co ?
-Podsuń się . - zachichotał z mojego zdziwienia .
-Ale...
-Żadnych ale , podsuń się . - z grymasem odsunęłam się na bok .
Justin szybko wszedł pod kołdrę i nas ją szczelnie okrył . Byłam na bezpiecznej odległości od niego jednak on przyciągnął mnie do siebie i otulił ramionami .Wtuliłam się w niego , był taki gorący . Nie , nie w tym sensie chodzi mi o to że jest takim ludzkim piecykiem , od jego ciała aż bucha ciepło . Oparł brodę o czubek mojej głowy jeszcze mocniej przyciągając mnie do siebie .
-Jak się czujesz ? - zapytał troskliwie .
-Bywało gorzej . Justin ?
-Tak ?
-Mogę Cię o coś zapytać ? - poczułam jak skinął głową .
-Dlaczego wczoraj tak zareagowałeś gdy wspomniałam o tym wypadku ? - jego mięśnie z powrotem się napięły . Ja i mój niewyparzony język .
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jest 18 !
Coś zaiskrzyło pomiędzy Justinem i Caitlin ? :D
Jeszcze pare wejść i 4000 wyświetleń . JHFOFHOIHAFHAOFHAHFIAH dziękuję wam bardzo <333 Oby tak dalej *.*
Do następnego ! :))
sobota, 5 października 2013
Rozdział 17
Two weeks later...
Caitlin POV :
-Dzień dobry pani Collins, mam już pani wyniki, z nogą jest już wszystko w porządku można już zdjąć usztywnienie, jednak zalecam przez najbliższy tydzień uważać na siebie ponieważ może pani nadal odczuwać ból . - przyjemna lekarka uśmiechnęła się do mnie lekko .
-Rozumiem, dziękuję . - odwzajemniłam uśmiech i powoli podniosłam się z krzesełka . - Dowiedzenia .
Gdy tylko zamknęłam drzwi od gabinetu lekarza zobaczyłam Justina czekającego na mnie na krzesełku . Gdy tylko zobaczył że wyszłam podniósł się z niego . Ostatnio dużo czasu spędzamy razem, można powiedzieć że nie odstępuje mnie na krok .
-Naprawdę nie musiałeś tu ze mną przyjeżdżać poradziłabym sobie .
-Ale chciałem, co powiedział lekarz?
-Z nogą już wszystko w porządku, właśnie idę do pielęgniarki żeby zdjęła mi usztywnienie, poczekasz na mnie chwilę? - podarowałam mu lekki uśmiech .
-Jasne . - odpowiedział po czym uformował usta w uśmiechu .
Podeszłam pare kroków do recepcji gdzie niska kobieta o kruczoczarnych włosach przeglądała różne karty pacjentów .
-Przepraszam. - powiedziałam żeby zwrócić jej uwagę na moją osobę . Kobieta podniosła wzrok z nad papierów i spojrzała na mnie .
-W czym mogę ci pomóc słoneczko? - delikatnie się do mnie uśmiechnęła .
-Umm...doktor Black powiedziała że mogę już zdjąć usztywnienie z nogi i wysłała mnie tutaj .
-Oczywiście . - kobieta podniosła się z fotela . - Chodź za mną . Sally siądź proszę na recepcji . - Zawołała do brunetki po drugiej strony korytarza rozmawiającej z pacjentem . Ta tylko skinęła głową .
Tak jak poprosiła ruszyłam za nią w nieznanym mi kierunku, po chwili byłyśmy w małej sali wypełnionej po brzegi różnymi bandażami , gazami i tym podobnymi .
-Usiądź tutaj proszę . - wskazała na metalowy stół na środku sali . Powoli podeszłam do niego i wskoczyłam . Nogi dyndały mi nad kremowymi płytkami . Nic nie poradzę że jestem niska, taka już jestem .
Kobieta po chwili przysunęła swój biały stołek koło mnie po czym wygodnie się na nim usadowiła, zaczęła powoli zdejmować usztywnienie .
-Masz bardzo troskliwego chłopaka . - podniosła na mnie wzrok . Na moje policzki wkradł się rumieniec .
-On nie jest moim chłopakiem, to tylko przyjaciel .
-Naprawdę? - otworzyła szerzej usta . - Widziałam jak patrzył na Ciebie z taką troską wymalowaną na twarzy . Widać że zależy mu na tobie . - Teraz to ja otworzyłam szerzej oczy . Nigdy tego nie zauważyłam . Znaczy wiedziałam że Justin się o mnie troszczy ale nie wiedziałam że to aż tak widać . Muszę przyznać że bardzo go lubię chociaż znamy się dosyć krótko bo od paru miesięcy . Zawsze mnie rozśmiesza i sprawia że rumienie się jak głupia . Z zamyśleń wyrwał mnie głos pielęgniarki .
-Skończone . - nawet nie zauważyłam kiedy mi to zdjęła . - Możesz już iść .
Powoli nałożyłam skarpetkę po czym drugi but na nogę i zeskoczyłam ze stołu .
-Dziękuję pani . - uśmiechnęłam się do niej wdzięcznie .
-Ależ nie ma za co . - odwzajemniła to . - I trzymaj go przy sobie żeby nikt Ci go nie ukradł .
-Zapamiętam . - pociągnęłam za klamkę i wyszłam na korytarz, Justin od razu do mnie podbiegł .
-Gotowa? Dasz radę iść? Może cię poniosę? Wskakuj . - mówił tak szybko że ledwo nadążałam . Chłopak stał odwrócony do mnie tyłem wyraźnie czekając aż wskoczę mu na plecy . Pokręciłam głową cicho chichocząc z jego nadopiekuńczości .
-Nie Justin, dziękuję ale nie trzeba poradzę sobie sama . - chłopak odwrócił się w moją stronę dokładnie mi się przyglądając .
-Na pewno? Bo wiesz że mog-- przerwałam mu .
-Nie ma takiej potrzeby . - podeszłam do niego i stając na palcach pocałowałam go w policzek . Tak był ode mnie wyższy o nawet więcej niż głowę więc musiałam stanąć na palcach żeby go pocałować .
Justin stał jak wryty nie wiedząc jak zareagować, widziałam jak ledwo widoczny rumieniec wkrada się na jego policzki .
-Czy Justin Bieber się rumieni? - zagruchałam . On jednak szybko się otrząsnął i odpowiedział .
-Ja? Nie . - pokręcił stanowczo głową . - Musiało Ci się przewidzieć . - cicho zaśmiałam się z tego jak wypiera się rumieńca, wygląda tak słodko .
-Za co to było? - przerwał moje myśli .
-Za to że się tak o mnie martwisz . To miłe . - posłałam mu promienny uśmiech .
-Och . - rząd jego białych zębów utworzył się w uśmiechu . - Masz ochotę pójść coś zjeść? Mam wielką ochotę na taco . - zaśmiałam się z jego ostatniego komentarza . Czy już mówiłam że mnie rozśmiesza? Tak przystaję przy tym .
-Pewnie, zgłodniałam od siedzenia tutaj . Proponujesz jakieś miejsce?
-Tak, to jakieś 15 minut stąd . Chodźmy . - pokiwałam głową na zgodę .
Gdy tylko wyszliśmy z budynku szpitala wsiedliśmy do jego czarnego SUV'a . Gdy tylko chłopak otworzył mi drzwi abym mogła wsiąść po czym je zamknął, obiegł maskę samochodu i otwierając drzwi sam usadowił się na miejscu kierowcy . Po chwili kluczyki znalazły się w stacyjce a samochód ruszył na drogę .
Justin prowadził w skupieniu ciągle patrząc na drogę żeby nie spowodować żadnego wypadku . Jednak od czasu do czasu widziałam jak spogląda na mnie .
Tak jak mówił po około 15 minutach zaparkował na parkingu przed jak dotąd nieznanym mi barem . Nim zdążyłam zauważyć chłopak już otwierał mi drzwi . Wyskoczyłam z auta czekając aż Justin zamknie samochód . Po chwili stał już przy mnie i zaczął prowadzić do wejścia . Jak na niego przystało otworzył mi drzwi i pozwolił wejść jako pierwszej . Podeszliśmy do lady gdzie siedziała dziewczyna wyglądająca może na dwadzieścia cztery lub dwadzieścia pięć lat nie starsza . Uniosła na nas swoje duże brązowe oczy najpierw patrząc na mnie a potem Justina na którym na dłuższą chwilę zatrzyma wzrok . Uwodzicielsko nawilżyła wargi językiem widocznie chcąc zwrócić uwagę chłopaka jednak ten ją kompletnie ignorował .
-Co byście chcieli? - dziewczyna patrzyła na nas wyczekująco .
-Ja poproszę naleśniki z sosem klonowym i gorącą czekoladę . - złożyłam swoje zamówienie czekając aż brunet zrobi to samo .
-Dla mnie taco i kawę . - dziewczyna skinęła i zapisała zamówienie na karteczce po czym podała ją kucharzowi .
-Razem to będzie piętnaście dolarów . - Już chciałam zapłacić kiedy Justin zrobił to za mnie . - Wasze zamówienie będzie za 15 minut .
Ruszyliśmy do stolika przy oknie w rogu lokalu i usadowiliśmy się po dwóch stronach na bordowych kanapach . Popatrzyłam przez okno jak ludzie pośpiesznie przemierzają chodniki . Ciszę przerwała kelnerka była nią ta sama dziewczyna która przyjmowała nasze zamówienia .
-Wasze zamówienia . - postawiła je na stoliku . Teraz mogłam się jej dokładnie przyjrzeć . Miała opinającą jej krągłości bluzkę z moim zdanie odrobinę za dużym dekoltem i obcisłe jeansy , jej proste blond włosy były wolno puszczone po jej plecach . Robiła co mogła żeby zwrócić na siebie uwagę Justina jednak ten ją nadal ignorował . Wreszcie z cichym fuknięciem zrezygnowana odeszła na swoje stanowisko pracy .
Ja jak i Justin zabraliśmy się za nasze jedzenie .
-Podobasz się jej . - zaćwierkałam chichocząc .
-Komu? Och, jej? - wskazał na wpatrującą się w niego dziewczynę . Kiwnęłam na zgodę .
On jednak tylko wzruszył ramionami i nadal pałaszował swoje taco . W tle leciała piosenka Rihanny dzięki czemu lekko podrygiwałam w jej rytm . Po skończonym jedzeniu zajęliśmy się rozmową w tym samym czasie popijaliśmy też nasze napoje . Nasz temat zszedł na różne wydarzenia dziejące w ostatnich tygodniach w Nowym Jorku .
-Słyszałeś o tym wypadku sprzed dwóch tygodni? - wzięłam łyka swojej czekolady .
-Jakim? - podniósł brwi do góry w geście pytającym .
-Policja nadal nie wie co tam dokładnie zaszło. Ktoś wezwał ich ponieważ na ulicach odbywały się podobno nielegalne wyścigi samochodów . - zobaczyłam jak jego mięśnie napinają się niespokojnie . Uznałam że mogę kontynuować . - Więc.. znaleźli na miejscu wrak samochodu, był nieźle poturbowany do tego doszło też do wybuchu . Nadal ustalają czy ktoś był w środku .
-Nic mi o tym nie wiadomo . - Jego ton stał się chłodniejszy . Dopił ostatni łyk kawy i zaczął podnosić się z siedzenia nakładając swoją skórzaną kurtkę . - Wychodzimy?
Także podniosłam się z siedzenia nakładając swój beżowy płaszcz oraz biały komin na szyję . Te dni jesieni są coraz chłodniejsze, nie zdziwię się jak niedługo zacznie sypać śnieg. Gdy tylko wyszliśmy z lokalu uderzył we mnie chłodny wiatr więc czym prędzej udałam się do auta Justina .
Droga do domu minęła nam w kompletnej ciszy . Justin wydawał się dziwny, nieobecny. Powiedziałam coś nie tak?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I mamy już 17 rozdział ! Jakoś mnie natchnęło i postanowiłam dodać wcześniej niż zamierzałam .
Jak widzicie rozdział jest długi, mam nadzieję że jesteście zadowoleni z rozdziałów . Dziękuję wam za wszystkie komentarze to wielka motywacja do pisania . Mam nadzieję ze będzie ich coraz więcej :)
Zachęcam do zostawiania swoich opinii a także sugestii :))
Caitlin POV :
-Dzień dobry pani Collins, mam już pani wyniki, z nogą jest już wszystko w porządku można już zdjąć usztywnienie, jednak zalecam przez najbliższy tydzień uważać na siebie ponieważ może pani nadal odczuwać ból . - przyjemna lekarka uśmiechnęła się do mnie lekko .
-Rozumiem, dziękuję . - odwzajemniłam uśmiech i powoli podniosłam się z krzesełka . - Dowiedzenia .
Gdy tylko zamknęłam drzwi od gabinetu lekarza zobaczyłam Justina czekającego na mnie na krzesełku . Gdy tylko zobaczył że wyszłam podniósł się z niego . Ostatnio dużo czasu spędzamy razem, można powiedzieć że nie odstępuje mnie na krok .
-Naprawdę nie musiałeś tu ze mną przyjeżdżać poradziłabym sobie .
-Ale chciałem, co powiedział lekarz?
-Z nogą już wszystko w porządku, właśnie idę do pielęgniarki żeby zdjęła mi usztywnienie, poczekasz na mnie chwilę? - podarowałam mu lekki uśmiech .
-Jasne . - odpowiedział po czym uformował usta w uśmiechu .
Podeszłam pare kroków do recepcji gdzie niska kobieta o kruczoczarnych włosach przeglądała różne karty pacjentów .
-Przepraszam. - powiedziałam żeby zwrócić jej uwagę na moją osobę . Kobieta podniosła wzrok z nad papierów i spojrzała na mnie .
-W czym mogę ci pomóc słoneczko? - delikatnie się do mnie uśmiechnęła .
-Umm...doktor Black powiedziała że mogę już zdjąć usztywnienie z nogi i wysłała mnie tutaj .
-Oczywiście . - kobieta podniosła się z fotela . - Chodź za mną . Sally siądź proszę na recepcji . - Zawołała do brunetki po drugiej strony korytarza rozmawiającej z pacjentem . Ta tylko skinęła głową .
Tak jak poprosiła ruszyłam za nią w nieznanym mi kierunku, po chwili byłyśmy w małej sali wypełnionej po brzegi różnymi bandażami , gazami i tym podobnymi .
-Usiądź tutaj proszę . - wskazała na metalowy stół na środku sali . Powoli podeszłam do niego i wskoczyłam . Nogi dyndały mi nad kremowymi płytkami . Nic nie poradzę że jestem niska, taka już jestem .
Kobieta po chwili przysunęła swój biały stołek koło mnie po czym wygodnie się na nim usadowiła, zaczęła powoli zdejmować usztywnienie .
-Masz bardzo troskliwego chłopaka . - podniosła na mnie wzrok . Na moje policzki wkradł się rumieniec .
-On nie jest moim chłopakiem, to tylko przyjaciel .
-Naprawdę? - otworzyła szerzej usta . - Widziałam jak patrzył na Ciebie z taką troską wymalowaną na twarzy . Widać że zależy mu na tobie . - Teraz to ja otworzyłam szerzej oczy . Nigdy tego nie zauważyłam . Znaczy wiedziałam że Justin się o mnie troszczy ale nie wiedziałam że to aż tak widać . Muszę przyznać że bardzo go lubię chociaż znamy się dosyć krótko bo od paru miesięcy . Zawsze mnie rozśmiesza i sprawia że rumienie się jak głupia . Z zamyśleń wyrwał mnie głos pielęgniarki .
-Skończone . - nawet nie zauważyłam kiedy mi to zdjęła . - Możesz już iść .
Powoli nałożyłam skarpetkę po czym drugi but na nogę i zeskoczyłam ze stołu .
-Dziękuję pani . - uśmiechnęłam się do niej wdzięcznie .
-Ależ nie ma za co . - odwzajemniła to . - I trzymaj go przy sobie żeby nikt Ci go nie ukradł .
-Zapamiętam . - pociągnęłam za klamkę i wyszłam na korytarz, Justin od razu do mnie podbiegł .
-Gotowa? Dasz radę iść? Może cię poniosę? Wskakuj . - mówił tak szybko że ledwo nadążałam . Chłopak stał odwrócony do mnie tyłem wyraźnie czekając aż wskoczę mu na plecy . Pokręciłam głową cicho chichocząc z jego nadopiekuńczości .
-Nie Justin, dziękuję ale nie trzeba poradzę sobie sama . - chłopak odwrócił się w moją stronę dokładnie mi się przyglądając .
-Na pewno? Bo wiesz że mog-- przerwałam mu .
-Nie ma takiej potrzeby . - podeszłam do niego i stając na palcach pocałowałam go w policzek . Tak był ode mnie wyższy o nawet więcej niż głowę więc musiałam stanąć na palcach żeby go pocałować .
Justin stał jak wryty nie wiedząc jak zareagować, widziałam jak ledwo widoczny rumieniec wkrada się na jego policzki .
-Czy Justin Bieber się rumieni? - zagruchałam . On jednak szybko się otrząsnął i odpowiedział .
-Ja? Nie . - pokręcił stanowczo głową . - Musiało Ci się przewidzieć . - cicho zaśmiałam się z tego jak wypiera się rumieńca, wygląda tak słodko .
-Za co to było? - przerwał moje myśli .
-Za to że się tak o mnie martwisz . To miłe . - posłałam mu promienny uśmiech .
-Och . - rząd jego białych zębów utworzył się w uśmiechu . - Masz ochotę pójść coś zjeść? Mam wielką ochotę na taco . - zaśmiałam się z jego ostatniego komentarza . Czy już mówiłam że mnie rozśmiesza? Tak przystaję przy tym .
-Pewnie, zgłodniałam od siedzenia tutaj . Proponujesz jakieś miejsce?
-Tak, to jakieś 15 minut stąd . Chodźmy . - pokiwałam głową na zgodę .
Gdy tylko wyszliśmy z budynku szpitala wsiedliśmy do jego czarnego SUV'a . Gdy tylko chłopak otworzył mi drzwi abym mogła wsiąść po czym je zamknął, obiegł maskę samochodu i otwierając drzwi sam usadowił się na miejscu kierowcy . Po chwili kluczyki znalazły się w stacyjce a samochód ruszył na drogę .
Justin prowadził w skupieniu ciągle patrząc na drogę żeby nie spowodować żadnego wypadku . Jednak od czasu do czasu widziałam jak spogląda na mnie .
Tak jak mówił po około 15 minutach zaparkował na parkingu przed jak dotąd nieznanym mi barem . Nim zdążyłam zauważyć chłopak już otwierał mi drzwi . Wyskoczyłam z auta czekając aż Justin zamknie samochód . Po chwili stał już przy mnie i zaczął prowadzić do wejścia . Jak na niego przystało otworzył mi drzwi i pozwolił wejść jako pierwszej . Podeszliśmy do lady gdzie siedziała dziewczyna wyglądająca może na dwadzieścia cztery lub dwadzieścia pięć lat nie starsza . Uniosła na nas swoje duże brązowe oczy najpierw patrząc na mnie a potem Justina na którym na dłuższą chwilę zatrzyma wzrok . Uwodzicielsko nawilżyła wargi językiem widocznie chcąc zwrócić uwagę chłopaka jednak ten ją kompletnie ignorował .
-Co byście chcieli? - dziewczyna patrzyła na nas wyczekująco .
-Ja poproszę naleśniki z sosem klonowym i gorącą czekoladę . - złożyłam swoje zamówienie czekając aż brunet zrobi to samo .
-Dla mnie taco i kawę . - dziewczyna skinęła i zapisała zamówienie na karteczce po czym podała ją kucharzowi .
-Razem to będzie piętnaście dolarów . - Już chciałam zapłacić kiedy Justin zrobił to za mnie . - Wasze zamówienie będzie za 15 minut .
Ruszyliśmy do stolika przy oknie w rogu lokalu i usadowiliśmy się po dwóch stronach na bordowych kanapach . Popatrzyłam przez okno jak ludzie pośpiesznie przemierzają chodniki . Ciszę przerwała kelnerka była nią ta sama dziewczyna która przyjmowała nasze zamówienia .
-Wasze zamówienia . - postawiła je na stoliku . Teraz mogłam się jej dokładnie przyjrzeć . Miała opinającą jej krągłości bluzkę z moim zdanie odrobinę za dużym dekoltem i obcisłe jeansy , jej proste blond włosy były wolno puszczone po jej plecach . Robiła co mogła żeby zwrócić na siebie uwagę Justina jednak ten ją nadal ignorował . Wreszcie z cichym fuknięciem zrezygnowana odeszła na swoje stanowisko pracy .
Ja jak i Justin zabraliśmy się za nasze jedzenie .
-Podobasz się jej . - zaćwierkałam chichocząc .
-Komu? Och, jej? - wskazał na wpatrującą się w niego dziewczynę . Kiwnęłam na zgodę .
On jednak tylko wzruszył ramionami i nadal pałaszował swoje taco . W tle leciała piosenka Rihanny dzięki czemu lekko podrygiwałam w jej rytm . Po skończonym jedzeniu zajęliśmy się rozmową w tym samym czasie popijaliśmy też nasze napoje . Nasz temat zszedł na różne wydarzenia dziejące w ostatnich tygodniach w Nowym Jorku .
-Słyszałeś o tym wypadku sprzed dwóch tygodni? - wzięłam łyka swojej czekolady .
-Jakim? - podniósł brwi do góry w geście pytającym .
-Policja nadal nie wie co tam dokładnie zaszło. Ktoś wezwał ich ponieważ na ulicach odbywały się podobno nielegalne wyścigi samochodów . - zobaczyłam jak jego mięśnie napinają się niespokojnie . Uznałam że mogę kontynuować . - Więc.. znaleźli na miejscu wrak samochodu, był nieźle poturbowany do tego doszło też do wybuchu . Nadal ustalają czy ktoś był w środku .
-Nic mi o tym nie wiadomo . - Jego ton stał się chłodniejszy . Dopił ostatni łyk kawy i zaczął podnosić się z siedzenia nakładając swoją skórzaną kurtkę . - Wychodzimy?
Także podniosłam się z siedzenia nakładając swój beżowy płaszcz oraz biały komin na szyję . Te dni jesieni są coraz chłodniejsze, nie zdziwię się jak niedługo zacznie sypać śnieg. Gdy tylko wyszliśmy z lokalu uderzył we mnie chłodny wiatr więc czym prędzej udałam się do auta Justina .
Droga do domu minęła nam w kompletnej ciszy . Justin wydawał się dziwny, nieobecny. Powiedziałam coś nie tak?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I mamy już 17 rozdział ! Jakoś mnie natchnęło i postanowiłam dodać wcześniej niż zamierzałam .
Jak widzicie rozdział jest długi, mam nadzieję że jesteście zadowoleni z rozdziałów . Dziękuję wam za wszystkie komentarze to wielka motywacja do pisania . Mam nadzieję ze będzie ich coraz więcej :)
Zachęcam do zostawiania swoich opinii a także sugestii :))
czwartek, 3 października 2013
Rozdział 16
Justin POV :
-Ehh....powinien być gotowy koło 20 pasuje ? - Chris westchnął lekko zirytowany że musi przerwać swoje wylegiwanie się .
-Pasuje . - wyszczerzyłem się . - Muszę iść , przyjadę do warsztatu koło 20 . - powiedziałem po czym skierowałem się do wyjścia .
Szybko wsiadłem do samochodu i odjechałem z podjazdu przyjaciela . Wiedziałem jedno dzisiaj muszę to skończyć . Za długo z tym zwlekałem , nie może mu ujść płazem to co zrobił . Zemszczę się .
Nim się spostrzegłem byłem już pod moim domem . Szybkim krokiem szedłem w stronę drzwi wejściowych po czym z impetem je otworzyłem . Jazmyn siedziała na kanapie z Lily śmiejąc się i oglądając jakieś filmy romantyczne . W każdym takim badziewnym filmie chłopak zabiera dziewczynę na romantyczną kolację i wyznaje jej miłość...bla,bla,bla . To już jest oklepane , trzeba być oryginalnym . O czym ja myślę... ostatni raz wyznałem miłość dziewczynie która miała to gdzieś . Nie obchodziły ją moje uczucia . Od tej pory trzymam się od tego jak najdalej .
~.~
Spojrzałem leniwie na zegarek 19.30 , odłożyłem laptop na prawą stronę łóżka po czym podniosłem się z niego . Włożyłem na siebie czerwoną koszulkę , czarne spodnie miałem już na sobie . Złapałem mojego iphona po czym wepchnąłem go do kieszeni spodni . Zbiegłem po schodach trzymając się poręczy , zgarnąłem kluczyki z lady i już złapałem za gałkę kiedy usłyszałem za sobą cichy głos Jazzy .
-Gdzie jedziesz ? - patrzyła na mnie wyraźnie zmartwiona .
-Muszę coś załatwić , niedługo wrócę . - posłałem siostrze lekki uśmiech po czym chciałem już wyjść kiedy poczułem jej rękę na ramieniu .
-Justin wiem co jedziesz robić, proszę nie rób tego . To nie przywróci życia Jaxonowi a ja nie chcę stracić też Ciebie . - zobaczyłem jak jej oczy zaczynają robić się szklane .
-Nie stracisz mnie, obiecuję . - owinąłem ramiona wokół jej drobnego ciała . Jest za chuda... Wtuliła się we mnie z całych sił . Po chwili odsunęła się ode mnie po czym skinęła głową że mogę już iść . Uśmiechnąłem się do niej ostatni raz po czym zniknąłem za drzwiami . Wsiadłem do mojego SUV'a i ruszyłem do warsztatu przyjaciela .
Po około 20 minutach byłem na miejscu . Zobaczyłem przyjaciela kończącego pracę przy moim aucie . Wysiadłem z wozu i ruszyłem w jego kierunku .
-Siema stary, kończysz ? - zapytałem klepiąc go po ramieniu .
-Tak jeszcze tylko dokręcę......tu i skończone . - wytarł ręce w spodnie i spojrzał na mnie .
-Co ja bym bez ciebie zrobił .
-Zginął byś . - wyszczerzył się do mnie .
Spojrzałem na zegarek .
-Muszę jechać , niedługo się zacznie . Mógłbyś sprawdzić jeszcze mojego SUV'a ? Ostatnio słabo się go odpala . - skrzywiłem się .
-Tak, zaraz się nim zajmę . A ty jedź . Powodzenia chociaż i tak wiadome jest jak to się skończy .
-Dzięki bracie . - powiedziałem i wsiadłem do BMV .
Ruszyłem z piskiem opon . Dochodziła 20.30 . Na ulicach powoli zaczynało być pusto . Ludzie mieszkający w tym mieście wiedzą co się dzieję w porach wieczornych i wolą się nie wychylać . Po paru minutach byłem na miejscu jak się spodziewałem Luke już tam był . Gdy tylko zobaczył że jestem chytrze uśmiechną się w moją stronę .
Nie tylko zamierzałem wygrać ale i skończyć z nim raz na zawsze . Z zamyśleń wyrwał mnie krzyk prowadzącego .
-WSZYSCY NA START ! RESZTA NA BOKI! - krzyknął a ja podjechałem patrząc jak Luke staje bok mnie . Przechyliłam głowę w prawą stronę aby dostrzec wyraz jego twarzy . Patrzył na mnie .
Dziewczyna w skąpej spódniczce stanęła na środku podnosząc dwie flagi do góry na znak przygotowania . Wszystkie silniki zaczęły warczeć . Flagi poszły w dół . Wystartowaliśmy . Jechałem na bezpiecznej odległości od Luka 100...150... prędkość rosła . Podjechałem bliżej 200.... uderzyłem w jego lewy bok . Na znak tego że jechaliśmy szybko Luke stracił panowanie nad wozem . Zaczął dachować . Gdy stanął na dachu zatrzymałem się , patrzyłem triumfalnie się uśmiechając .
-GLINYYYYYYYY! - ktoś krzyknął , jeden wielki chaos opanował ulicę , wszyscy zaczęli panikować i uciekać . Szybko ruszyłem z miejsca , gdy byłem już na sporej odległości od tego wszystkiego usłyszałem głośny wybuch , wuz Luka staną w ogniu .
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za długą nieobecność . Miałam dużo spraw do załatwienia . Rozdziały będę starała się dodawać przynajmniej raz w tygodniu . :)
-Ehh....powinien być gotowy koło 20 pasuje ? - Chris westchnął lekko zirytowany że musi przerwać swoje wylegiwanie się .
-Pasuje . - wyszczerzyłem się . - Muszę iść , przyjadę do warsztatu koło 20 . - powiedziałem po czym skierowałem się do wyjścia .
Szybko wsiadłem do samochodu i odjechałem z podjazdu przyjaciela . Wiedziałem jedno dzisiaj muszę to skończyć . Za długo z tym zwlekałem , nie może mu ujść płazem to co zrobił . Zemszczę się .
Nim się spostrzegłem byłem już pod moim domem . Szybkim krokiem szedłem w stronę drzwi wejściowych po czym z impetem je otworzyłem . Jazmyn siedziała na kanapie z Lily śmiejąc się i oglądając jakieś filmy romantyczne . W każdym takim badziewnym filmie chłopak zabiera dziewczynę na romantyczną kolację i wyznaje jej miłość...bla,bla,bla . To już jest oklepane , trzeba być oryginalnym . O czym ja myślę... ostatni raz wyznałem miłość dziewczynie która miała to gdzieś . Nie obchodziły ją moje uczucia . Od tej pory trzymam się od tego jak najdalej .
~.~
Spojrzałem leniwie na zegarek 19.30 , odłożyłem laptop na prawą stronę łóżka po czym podniosłem się z niego . Włożyłem na siebie czerwoną koszulkę , czarne spodnie miałem już na sobie . Złapałem mojego iphona po czym wepchnąłem go do kieszeni spodni . Zbiegłem po schodach trzymając się poręczy , zgarnąłem kluczyki z lady i już złapałem za gałkę kiedy usłyszałem za sobą cichy głos Jazzy .
-Gdzie jedziesz ? - patrzyła na mnie wyraźnie zmartwiona .
-Muszę coś załatwić , niedługo wrócę . - posłałem siostrze lekki uśmiech po czym chciałem już wyjść kiedy poczułem jej rękę na ramieniu .
-Justin wiem co jedziesz robić, proszę nie rób tego . To nie przywróci życia Jaxonowi a ja nie chcę stracić też Ciebie . - zobaczyłem jak jej oczy zaczynają robić się szklane .
-Nie stracisz mnie, obiecuję . - owinąłem ramiona wokół jej drobnego ciała . Jest za chuda... Wtuliła się we mnie z całych sił . Po chwili odsunęła się ode mnie po czym skinęła głową że mogę już iść . Uśmiechnąłem się do niej ostatni raz po czym zniknąłem za drzwiami . Wsiadłem do mojego SUV'a i ruszyłem do warsztatu przyjaciela .
Po około 20 minutach byłem na miejscu . Zobaczyłem przyjaciela kończącego pracę przy moim aucie . Wysiadłem z wozu i ruszyłem w jego kierunku .
-Siema stary, kończysz ? - zapytałem klepiąc go po ramieniu .
-Tak jeszcze tylko dokręcę......tu i skończone . - wytarł ręce w spodnie i spojrzał na mnie .
-Co ja bym bez ciebie zrobił .
-Zginął byś . - wyszczerzył się do mnie .
Spojrzałem na zegarek .
-Muszę jechać , niedługo się zacznie . Mógłbyś sprawdzić jeszcze mojego SUV'a ? Ostatnio słabo się go odpala . - skrzywiłem się .
-Tak, zaraz się nim zajmę . A ty jedź . Powodzenia chociaż i tak wiadome jest jak to się skończy .
-Dzięki bracie . - powiedziałem i wsiadłem do BMV .
Ruszyłem z piskiem opon . Dochodziła 20.30 . Na ulicach powoli zaczynało być pusto . Ludzie mieszkający w tym mieście wiedzą co się dzieję w porach wieczornych i wolą się nie wychylać . Po paru minutach byłem na miejscu jak się spodziewałem Luke już tam był . Gdy tylko zobaczył że jestem chytrze uśmiechną się w moją stronę .
Nie tylko zamierzałem wygrać ale i skończyć z nim raz na zawsze . Z zamyśleń wyrwał mnie krzyk prowadzącego .
-WSZYSCY NA START ! RESZTA NA BOKI! - krzyknął a ja podjechałem patrząc jak Luke staje bok mnie . Przechyliłam głowę w prawą stronę aby dostrzec wyraz jego twarzy . Patrzył na mnie .
Dziewczyna w skąpej spódniczce stanęła na środku podnosząc dwie flagi do góry na znak przygotowania . Wszystkie silniki zaczęły warczeć . Flagi poszły w dół . Wystartowaliśmy . Jechałem na bezpiecznej odległości od Luka 100...150... prędkość rosła . Podjechałem bliżej 200.... uderzyłem w jego lewy bok . Na znak tego że jechaliśmy szybko Luke stracił panowanie nad wozem . Zaczął dachować . Gdy stanął na dachu zatrzymałem się , patrzyłem triumfalnie się uśmiechając .
-GLINYYYYYYYY! - ktoś krzyknął , jeden wielki chaos opanował ulicę , wszyscy zaczęli panikować i uciekać . Szybko ruszyłem z miejsca , gdy byłem już na sporej odległości od tego wszystkiego usłyszałem głośny wybuch , wuz Luka staną w ogniu .
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za długą nieobecność . Miałam dużo spraw do załatwienia . Rozdziały będę starała się dodawać przynajmniej raz w tygodniu . :)
wtorek, 24 września 2013
Rozdział 15
Caitlin POV :
Drzwi od mieszkania otworzyły się i zamknęły w szybkim tępię, usłyszałam jak ktoś rzuca kluczę na stoliczek przy wejściu .
-Catilin wróci-- - nie dokończyła wchodząc do przedpokoju gdzie ja i Justin siedzieliśmy i patrzyliśmy się w jej kierunku .
-Dzień dobry . - chłopak wstał z kanapy i podszedł do mojej mamy . - Miło mi panią poznać .
-Mi również....
-Justin . - dopowiedział podarowując jej swój słynny uśmiech .
-Justin . - dokończyła . - Mi ciebie też . - uśmiechnęła się .
-Więc wy....- nie dałam jej dokończyć .
-Mamo nie, nie ,nie . - pokręciłam zawstydzona głową . - czułam jak na policzkach ze wstydu robią mi się wypieki .
-Dobrze...Justin może chciałbym zostać na obiad ? Robię lasagne .
-Bardzo chętnie, ale niestety muszę już iść .
-Cóż dobrze . Mam nadzieję że jeszcze się zobaczymy . - uśmiechnęła się ciepło .
-Ja również . - po pożegnaniu się z nami Justin ruszył do wyjścia , gdy tylko zniknął za drzwiami mama zarzuciła mnie masą pytać .
-Może powiesz mi dlaczego ten chłopak był tak strasznie poobijany ? - patrzyła na mnie wyczekując na odpowiedź . Co miałam jej powiedzieć ?
-Um...booo on próbował rozdzielić dwóch takich i sam przy tym oberwał . - uśmiechnęłam się niewinnie . - Przyprowadziłam go tutaj żeby go opatrzyć .
-Och...to miło z jego strony że próbował . - klasnęła w swoje nogi po czym wstała z kanapy . - Lasagne sama się nie zrobi . A ty może idź odrób lekcje co?
-Tak, już idę .
Justin POV :
Gdy tylko wyszedłem z domu Caitlin poczułem wibrację telefonu .
-Tak ?
-Co tam Bieber ? - na głos w słuchawce ścisnąłem mocno telefon przy uchu i rozejrzałem się dookoła .
-Czego chcesz ? - mój głos był przesiąknięty jadem .
-Och nie bądź nie miły Justin , dzwonię żeby Cię poinformować że wróciłem . - 'wrócił' na te słowa zastygłem w miejscu .
-Nawet nie zdążyłeś wyjechać Luke . - sapnąłem do słuchawki .
-Ja też tęskniłem . - chociaż nie widziałem go miałem pewność że ma ten swój uśmieszek na ustach .
Po tych słowach rozłączył się a ja miałem ochotę przywalić nie ważne w co . Skończyło się na tym że kopnąłem czyjś śmietnik z czego wynikło że różne śmieci walały się po trawniku . Szybko pobiegłem do mojego SUV'a i szybko odjechałem . Jechałem ulicami Nowego Jorku nie zwracając uwagi na przepisy . Byłem za mocno wkurzony żeby cokolwiek odwróciło moją uwagę od myśli kłębiących się w mojej głowie . Luke wyjechał pare tygodni temu i było mi z tym dobrze nie musiałem patrzeć na jego gębę po tym co zrobił . Sceny z tego wypadku wróciły a ja nie mogłem nic na to poradzić .
-Zaraz wrócę Justin nie martw się nie robię tego pierwszy raz . - Jaxon poklepał mnie po ramieniu po czym ruszył do swojego samochodu .
Patrzyłem jak wszystko dzieje się przed moimi oczami wrak , ogień , wybuch , krzyki . A przede wszystkim jego .
Potrząsnąłem głową żeby odgonić złe myśli . Skręciłem na znany mi już podjazd . Wyskoczyłem z auta i szybko podszedłem pod drzwi domu . Nie czekając aż ktoś mi otworzy wszedłem do środka . Nigdy nie zamyka drzwi . Chris jak zwykle siedział na kanapie głupio wpatrując się w telewizor .
-Siema stary . - rzuciłem się na kanapę obok niego .
-Co do...o to ty, naucz się pukać . - przewrócił na mnie oczami . - Stało się coś że tak nagle postanowiłeś naruszyć moją prywatność ?
Parsknąłem śmiechem na jego dobór słów . Ale po chwili spoważniałem . Chłopak przyglądał mi się uważnie . Z Chrisem znaliśmy się od małego , znał wszystkie moje 'grzeszki' a także naprawiał zawsze mój samochód . Dobrze jest mieć mechanika za przyjaciela . Między innymi też go odnowił po tamtym wydarzeniu .
-Więc? - ponaglił mnie . Wreszcie odlepił oczy od telewizora i spojrzał na mnie . - Co Ci się stało w twarz ? - Zlustrował mnie wzrokiem .
-Nieważne , przyjechałem bo chciałem Cię prosić żebyś mi trochę podrasował auto .
-Po co ? I tak masz już dosyć ulepszone . - zapytał widocznie nie rozumiejąc o co mi chodzi .
-Po prostu podrasuj .
-Dobra , dobra . - podniósł ręce w obronnym geście. - Na kiedy ?
Zacisnąłem szczękę - Na dzisiaj .
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
BARDZO WAM DZIĘKUJĘ ZA 3030 WEJŚĆ I ZA TYLE MIŁYCH KOMENTARZY POD KAŻDYM ROZDZIAŁEM . ZA KAŻDYM RAZEM KIEDY JE CZYTAM MAM WIELKI UŚMIECH NA TWARZY :)
Przepraszam was że rozdziały pojawiają się rzadziej, ale sami wiecie jak to jest ze szkołą . Dzisiejszy rozdział wiem że jest krótki ale musiałam skończyć w tym momencie . Trzeba was potrzymać w niepewność :) Kolejny myślę że pojawi się niedługo więc spokojnie .
Jeszcze raz dziękuję za wszystko, to WIELKA motywacja dla mnie <3
Drzwi od mieszkania otworzyły się i zamknęły w szybkim tępię, usłyszałam jak ktoś rzuca kluczę na stoliczek przy wejściu .
-Catilin wróci-- - nie dokończyła wchodząc do przedpokoju gdzie ja i Justin siedzieliśmy i patrzyliśmy się w jej kierunku .
-Dzień dobry . - chłopak wstał z kanapy i podszedł do mojej mamy . - Miło mi panią poznać .
-Mi również....
-Justin . - dopowiedział podarowując jej swój słynny uśmiech .
-Justin . - dokończyła . - Mi ciebie też . - uśmiechnęła się .
-Więc wy....- nie dałam jej dokończyć .
-Mamo nie, nie ,nie . - pokręciłam zawstydzona głową . - czułam jak na policzkach ze wstydu robią mi się wypieki .
-Dobrze...Justin może chciałbym zostać na obiad ? Robię lasagne .
-Bardzo chętnie, ale niestety muszę już iść .
-Cóż dobrze . Mam nadzieję że jeszcze się zobaczymy . - uśmiechnęła się ciepło .
-Ja również . - po pożegnaniu się z nami Justin ruszył do wyjścia , gdy tylko zniknął za drzwiami mama zarzuciła mnie masą pytać .
-Może powiesz mi dlaczego ten chłopak był tak strasznie poobijany ? - patrzyła na mnie wyczekując na odpowiedź . Co miałam jej powiedzieć ?
-Um...booo on próbował rozdzielić dwóch takich i sam przy tym oberwał . - uśmiechnęłam się niewinnie . - Przyprowadziłam go tutaj żeby go opatrzyć .
-Och...to miło z jego strony że próbował . - klasnęła w swoje nogi po czym wstała z kanapy . - Lasagne sama się nie zrobi . A ty może idź odrób lekcje co?
-Tak, już idę .
Justin POV :
Gdy tylko wyszedłem z domu Caitlin poczułem wibrację telefonu .
-Tak ?
-Co tam Bieber ? - na głos w słuchawce ścisnąłem mocno telefon przy uchu i rozejrzałem się dookoła .
-Czego chcesz ? - mój głos był przesiąknięty jadem .
-Och nie bądź nie miły Justin , dzwonię żeby Cię poinformować że wróciłem . - 'wrócił' na te słowa zastygłem w miejscu .
-Nawet nie zdążyłeś wyjechać Luke . - sapnąłem do słuchawki .
-Ja też tęskniłem . - chociaż nie widziałem go miałem pewność że ma ten swój uśmieszek na ustach .
Po tych słowach rozłączył się a ja miałem ochotę przywalić nie ważne w co . Skończyło się na tym że kopnąłem czyjś śmietnik z czego wynikło że różne śmieci walały się po trawniku . Szybko pobiegłem do mojego SUV'a i szybko odjechałem . Jechałem ulicami Nowego Jorku nie zwracając uwagi na przepisy . Byłem za mocno wkurzony żeby cokolwiek odwróciło moją uwagę od myśli kłębiących się w mojej głowie . Luke wyjechał pare tygodni temu i było mi z tym dobrze nie musiałem patrzeć na jego gębę po tym co zrobił . Sceny z tego wypadku wróciły a ja nie mogłem nic na to poradzić .
-Zaraz wrócę Justin nie martw się nie robię tego pierwszy raz . - Jaxon poklepał mnie po ramieniu po czym ruszył do swojego samochodu .
Patrzyłem jak wszystko dzieje się przed moimi oczami wrak , ogień , wybuch , krzyki . A przede wszystkim jego .
Potrząsnąłem głową żeby odgonić złe myśli . Skręciłem na znany mi już podjazd . Wyskoczyłem z auta i szybko podszedłem pod drzwi domu . Nie czekając aż ktoś mi otworzy wszedłem do środka . Nigdy nie zamyka drzwi . Chris jak zwykle siedział na kanapie głupio wpatrując się w telewizor .
-Siema stary . - rzuciłem się na kanapę obok niego .
-Co do...o to ty, naucz się pukać . - przewrócił na mnie oczami . - Stało się coś że tak nagle postanowiłeś naruszyć moją prywatność ?
Parsknąłem śmiechem na jego dobór słów . Ale po chwili spoważniałem . Chłopak przyglądał mi się uważnie . Z Chrisem znaliśmy się od małego , znał wszystkie moje 'grzeszki' a także naprawiał zawsze mój samochód . Dobrze jest mieć mechanika za przyjaciela . Między innymi też go odnowił po tamtym wydarzeniu .
-Więc? - ponaglił mnie . Wreszcie odlepił oczy od telewizora i spojrzał na mnie . - Co Ci się stało w twarz ? - Zlustrował mnie wzrokiem .
-Nieważne , przyjechałem bo chciałem Cię prosić żebyś mi trochę podrasował auto .
-Po co ? I tak masz już dosyć ulepszone . - zapytał widocznie nie rozumiejąc o co mi chodzi .
-Po prostu podrasuj .
-Dobra , dobra . - podniósł ręce w obronnym geście. - Na kiedy ?
Zacisnąłem szczękę - Na dzisiaj .
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
BARDZO WAM DZIĘKUJĘ ZA 3030 WEJŚĆ I ZA TYLE MIŁYCH KOMENTARZY POD KAŻDYM ROZDZIAŁEM . ZA KAŻDYM RAZEM KIEDY JE CZYTAM MAM WIELKI UŚMIECH NA TWARZY :)
Przepraszam was że rozdziały pojawiają się rzadziej, ale sami wiecie jak to jest ze szkołą . Dzisiejszy rozdział wiem że jest krótki ale musiałam skończyć w tym momencie . Trzeba was potrzymać w niepewność :) Kolejny myślę że pojawi się niedługo więc spokojnie .
Jeszcze raz dziękuję za wszystko, to WIELKA motywacja dla mnie <3
czwartek, 12 września 2013
Rozdział 14
Caitlin POV :
Justin stał naprzeciw Barad'a zaciskając i rozluźniając pięści . Nawzajem lustrowali się wzrokiem tak jakby chcieli zobaczyć jakiś słaby punkt w który mogli by uderzyć . Wiem jedno, nie wróży to nic dobrego .
-Myśli że ty kurwa kim jesteś?! - Justin warknął z nienawiścią wypisaną w oczach .
Cała stołówka ucichła . Wszyscy wpatrywali się w zaistniałą sytuację .
Głośny śmiech wydostał się z ust Brada .
-Kim ja jestem? Kim ty kurwa jesteś żeby się wtrącać ? - prychnął w sztucznym rozbawieniu .
Po tym wszystko potoczyło się szybko . Parę wymienionych ostrych słów a potem przeszło to do rękoczynów . Prawy sierpowy został wycelowany prosto w szczękę Brada, jednak ten po lekkim zachwianiu się odwdzięczył się tym samym .
-Justin ! Justin ! Proszę przestań ! - błagałam daremnie bo chłopak nawet nie obdarzył mnie jednym spojrzeniem, nadal był skupiony na walce .
Nie wytrzymałam podeszłam do nich i próbowałam odciągnąć chłopaka który w danej chwili obijał zakrwawioną twarz przeciwnika .
-Justin proszę nie warto . Przecież nic się nie stało . Patrz stoję tutaj . - mówiłam próbując złagodzić sytuację . Gdy ten spojrzał na mnie z jego twarzy zeszła złość a na jej miejsce zagościła troska . Jednak chwila nieuwagi a Brad podniósł się z ziemi i rzucił na Justina . Moje marne starania odciągnięcia ich od siebie nic nie dały . Teraz to Brad górował nad Justinem . A co ja głupia zrobiłam ? Rzuciłam się na niego .
-Przestań , przestań , przestań ! - szarpałam za jego koszulę chcąc żeby w końcu dał za wygraną . A co on zrobił ? Odwrócił się od na wpół przytomnego Justina i skierował się w moją stronę . Wycofywałam się kuśtykając aż za sobą poczułam stolik, wszyscy od razu odeszli od niego a ja wpatrywałam się w idącego w moją stronę chłopaka .
-I co teraz zrobisz ? Przestałem i co ? - przechylił głowę w prawą stronę nadal mi się przyglądając . - No mów ! - warknął zirytowany .
-Ja...ja....- zaczęłam się jąkać . Poczułam jak z mojej twarzy ulatniają się wszystkie kolory, nie wiedziałam co powiedzieć a co gorsza co mam zrobić . Spojrzałam przez ramie Brada szukając pomocy w kimkolwiek . A co oni robili ? Patrzyli się głupio zamiast mi pomóc . Dopiero teraz zauważyłam że chłopak ma poobijaną niemalże całą twarz . Z przeciętej brwi sączyła się krew podobnie jak i z wargi a na policzkach pojawiały się już ślady po uderzeniach .
-Zostaw ją . - usłyszałam głos dochodzący zza pleców Brad'a . Szybko spojrzałam w tamtą stronę . Justin . Był cały poobijany . Poczucie winy ogarnęła każdą cząsteczkę mojego ciała .
Kiedy zobaczyłam że atmosfera się zagęszcza stanęłam pomiędzy nimi tak żeby nie mogli rzucić się ponownie do walki . Nie warto . Powiedziałam w kierunku Justina ten jedynie skiną głową . Korzystając z sytuacji szybko zaczęłam ciągnąć Justina w stronę wyjścia ze stołówki żeby trochę ochłonął . Czułam jak jego mięśnie nadal są spięte .
Ktoś szturchnął chłopaka szybko odwróciłam się w tamtą stronę cios został wymierzony prosto mój policzek . Uderzenie nie było skierowane do mnie ale do Justina, przy moim szczęściu wyszło tak że to ja oberwała z pięści . Szybko złapałam się za bolące miejsce, do oczu napłynęły mi łzy . Justin obserwując całą sytuację zacząć okładać Brada pięściami . Wymierzał cios za ciosem, chłopak nawet nie miał szansy się bronić .
-Dość ! Proszę Justin dość ! - złapałam za ramie chłopaka i odciągnęłam go wkładając w to całą swoją siłę.
-Chodź, proszę . - szepnęłam .
Chłopak niechętnie ale wyszedł razem ze mną .
~.~
Weszliśmy do mojego domu cicho otwierając drzwi . Przez cała drogę Justin nie odezwał się do mnie nawet słowem . Weszliśmy po schodach do mojego pokoju . Na szczęście w domu nikogo nie było .
-Usiądź . - wskazałam na łóżko na którym spokojnie leżał Lucky .
Sama weszłam do łazienki aby wziąć apteczkę . Trzeba go opatrzyć .
Gdy już miałam wejść do pokoju zobaczyłam jak Justin słodko bawi się z szczeniakiem . Oparłam się o framugę drzwi zakładając ręce na piersi a głowę także opierając i przyglądałam się chłopakowi . Jego uśmiech był naprawdę wart wszystkiego . O czym ja myślę ?! Wolnym krokiem weszłam do pokoju . Justin od razu oderwał się od rozradowanego szczeniaka i spojrzał na mnie z powagą .
-Um...przyniosłam apteczkę....może wdać się zakażenie.... - usiadłam koło niego na łóżku jednak zachowałam należytą odległość . Wyjęłam wszystkie potrzebne mi rzeczy żeby opatrzyć rany . Boże to wszystko przeze mnie.....
-Nie musisz tego robić, poradzę sobie . - wymamrotał pod nosem . No tak mężczyźni i ich duma....
-Muszę . Przynajmniej tak mogę się Ci odwdzięczyć . - spuściłam wzrok na czerwoną apteczkę .
-Nie masz za co . Każdy by się tak zachował .
-Nie , nie każdy . Nikt się mną nigdy nie przeją chociaż widzieli co robi ze mną Brad . Pokaż to . - podniósł lekko głowę żebym mogła zobaczyć wszystkie rany .
Delikatnie zaczęłam dezynfekować rany chłopaka . Lekki syk wydobył się z jego ust kiedy dotknęłam rozcięć .
-Przepraszam... - szepnęłam z wyrzutem .
-Za co ? - zrobił pytającą miną .
-Za to że przeze mnie masz poobijaną twarz , za to że mnie poznałeś , za to że przysparzam Ci tylko problemów , za to że musisz tu ze mną siedzieć , za wszystko . - spuściłam głowę przebierając nerwowo palcami .
-Hej , hej , hej ! Nawet tak nie myśl dobrze ? - podniósł mój podbródek tak żebym na niego spojrzała . - Sam tego chcę, okej ? Do niczego mnie nie zmuszasz . - posłał mi uśmiech . - Spokojnie . - złapał za moją dłoń, może to dziwne ale po kręgosłupie przeszedł mnie przyjemny dreszcz .
-Chciałbyś może coś do picie ? Rany już oczyściłam i jeszcze raz przepraszam Cię .
-Nie masz za co, naprawdę . Może herbatę ? Na dworze jest coraz zimniej . - oboje się zaśmialiśmy .
-Okej, chodź za mną . - zeszliśmy powoli po schodach do kuchni . - Usiądź ja zaparzę .
Chłopak rozsiadł się wygodnie na stołku barowym . Wstawiłam wodę i usiadłam na przeciw jego .
-Może zagramy w dwadzieścia pytań ? - zaproponował .
Podniosłam do góry brwi w zdziwieniu .
-Okej . - uśmiechnęłam się . Może się o nim coś dowiem .
-Zaczynaj . - powiedział a uśmiech wkradł się na jego usta .
-Skąd przyjechałeś ?
-Z Kanady dokładnie to Stratford .
-Dlaczego się przeprowadziłeś ? - zaciekawiło mnie to, nie dziwcie się nic o nim nie wiem .
-Woah ! Teraz ja . - zaśmiał się . - Masz rodzeństwo ?
-Nie, jestem jedynaczką . Więc ? Dlaczego się przeprowadziłeś ?
-Lepiej płatna praca, te sprawy dla mojej mamy to ważne . Masz chłopaka ?
Nie powiem to pytanie mnie zaskoczyło .
-Nie, nie mam . - kąciki moich ust lekko drgnęły w uśmiechu . - A ty masz jeszcze jakieś rodzeństwo oprócz Jazlyn ?
Zacisnął szczękę . Powiedziałam coś złego ? Może nie chce o tym mówić .
-Tak....miałem starszego brata.... - miał?! - kiedyś Ci opowiem nie teraz . - Skinęłam głową, jeśli nie chce niech nie mówi to może być trudny temat .
-Jak długo tutaj mieszkasz ?
-Od urodzenia . - wstałam z krzesła barowego ponieważ zobaczyłam że woda już się zagotowała .
Zalałam nam obojgu herbaty .
-Może przejdziemy do do przedpokoju ? Będzie wygodniej . - zaproponowałam . Skinął głową .
Wzięliśmy nasze herbaty i wygodnie usadowiliśmy się na kanapie w przedpokoju . Podwinęłam nogi tak żeby siedzieć do niego przodem .
-Więc teraz ja . Masz jakieś hobby ?
-Lubię grać w koszykówkę i interesuję się trochę samochodami . Gdzie są Twoi rodzice ?
Na to pytanie mało nie zakrztusiłam się herbatą .
-Umm....mama w pracy a tato, taty już z nami nie ma . - usłyszałam jak wzdycha .
-Przykro mi, nie powinienem pytać . - widziałam w jego oczach zmartwienie .
-Nie, jest dobrze . Może włączymy telewizję ?
-Okej .
Sięgnęłam po pilot i włączyłam jakiś program komediowy . Tak spędziliśmy następna godzinę na oglądaniu pytaniach , śmianiu się i wygłupach . Opowiedziałam mu że moja mama pracuje jako dekoratorka wnętrza a on że jego pracuje bardzo ciężko, opowiedział mi że nie ma za dużo czasu dla jego i Jazz ale to rozumie bo wie że musi zarabiać . Gdy tak rozmawialiśmy usłyszałam że ktoś otwiera drzwi wejściowe .
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam że tak długo nie było rozdziału . Po prostu mam trochę mniej czasu i weny . Ale będę starać się dodawać tak szybko jak to możliwe . Mam nadzieję ze was nie nudzę już tym opowiadaniem i że ktoś go jeszcze czyta . Wybiło już ponad 2500 wejść za co BARDZO BARDZO wam DZIĘKUJĘ <3 Kocham wam <3
Do następnego ;*
Ps.Za wszystkie błędy przepraszam rozdział nie sprawdzany .
Justin stał naprzeciw Barad'a zaciskając i rozluźniając pięści . Nawzajem lustrowali się wzrokiem tak jakby chcieli zobaczyć jakiś słaby punkt w który mogli by uderzyć . Wiem jedno, nie wróży to nic dobrego .
-Myśli że ty kurwa kim jesteś?! - Justin warknął z nienawiścią wypisaną w oczach .
Cała stołówka ucichła . Wszyscy wpatrywali się w zaistniałą sytuację .
Głośny śmiech wydostał się z ust Brada .
-Kim ja jestem? Kim ty kurwa jesteś żeby się wtrącać ? - prychnął w sztucznym rozbawieniu .
Po tym wszystko potoczyło się szybko . Parę wymienionych ostrych słów a potem przeszło to do rękoczynów . Prawy sierpowy został wycelowany prosto w szczękę Brada, jednak ten po lekkim zachwianiu się odwdzięczył się tym samym .
-Justin ! Justin ! Proszę przestań ! - błagałam daremnie bo chłopak nawet nie obdarzył mnie jednym spojrzeniem, nadal był skupiony na walce .
Nie wytrzymałam podeszłam do nich i próbowałam odciągnąć chłopaka który w danej chwili obijał zakrwawioną twarz przeciwnika .
-Justin proszę nie warto . Przecież nic się nie stało . Patrz stoję tutaj . - mówiłam próbując złagodzić sytuację . Gdy ten spojrzał na mnie z jego twarzy zeszła złość a na jej miejsce zagościła troska . Jednak chwila nieuwagi a Brad podniósł się z ziemi i rzucił na Justina . Moje marne starania odciągnięcia ich od siebie nic nie dały . Teraz to Brad górował nad Justinem . A co ja głupia zrobiłam ? Rzuciłam się na niego .
-Przestań , przestań , przestań ! - szarpałam za jego koszulę chcąc żeby w końcu dał za wygraną . A co on zrobił ? Odwrócił się od na wpół przytomnego Justina i skierował się w moją stronę . Wycofywałam się kuśtykając aż za sobą poczułam stolik, wszyscy od razu odeszli od niego a ja wpatrywałam się w idącego w moją stronę chłopaka .
-I co teraz zrobisz ? Przestałem i co ? - przechylił głowę w prawą stronę nadal mi się przyglądając . - No mów ! - warknął zirytowany .
-Ja...ja....- zaczęłam się jąkać . Poczułam jak z mojej twarzy ulatniają się wszystkie kolory, nie wiedziałam co powiedzieć a co gorsza co mam zrobić . Spojrzałam przez ramie Brada szukając pomocy w kimkolwiek . A co oni robili ? Patrzyli się głupio zamiast mi pomóc . Dopiero teraz zauważyłam że chłopak ma poobijaną niemalże całą twarz . Z przeciętej brwi sączyła się krew podobnie jak i z wargi a na policzkach pojawiały się już ślady po uderzeniach .
-Zostaw ją . - usłyszałam głos dochodzący zza pleców Brad'a . Szybko spojrzałam w tamtą stronę . Justin . Był cały poobijany . Poczucie winy ogarnęła każdą cząsteczkę mojego ciała .
Kiedy zobaczyłam że atmosfera się zagęszcza stanęłam pomiędzy nimi tak żeby nie mogli rzucić się ponownie do walki . Nie warto . Powiedziałam w kierunku Justina ten jedynie skiną głową . Korzystając z sytuacji szybko zaczęłam ciągnąć Justina w stronę wyjścia ze stołówki żeby trochę ochłonął . Czułam jak jego mięśnie nadal są spięte .
Ktoś szturchnął chłopaka szybko odwróciłam się w tamtą stronę cios został wymierzony prosto mój policzek . Uderzenie nie było skierowane do mnie ale do Justina, przy moim szczęściu wyszło tak że to ja oberwała z pięści . Szybko złapałam się za bolące miejsce, do oczu napłynęły mi łzy . Justin obserwując całą sytuację zacząć okładać Brada pięściami . Wymierzał cios za ciosem, chłopak nawet nie miał szansy się bronić .
-Dość ! Proszę Justin dość ! - złapałam za ramie chłopaka i odciągnęłam go wkładając w to całą swoją siłę.
-Chodź, proszę . - szepnęłam .
Chłopak niechętnie ale wyszedł razem ze mną .
~.~
Weszliśmy do mojego domu cicho otwierając drzwi . Przez cała drogę Justin nie odezwał się do mnie nawet słowem . Weszliśmy po schodach do mojego pokoju . Na szczęście w domu nikogo nie było .
-Usiądź . - wskazałam na łóżko na którym spokojnie leżał Lucky .
Sama weszłam do łazienki aby wziąć apteczkę . Trzeba go opatrzyć .
Gdy już miałam wejść do pokoju zobaczyłam jak Justin słodko bawi się z szczeniakiem . Oparłam się o framugę drzwi zakładając ręce na piersi a głowę także opierając i przyglądałam się chłopakowi . Jego uśmiech był naprawdę wart wszystkiego . O czym ja myślę ?! Wolnym krokiem weszłam do pokoju . Justin od razu oderwał się od rozradowanego szczeniaka i spojrzał na mnie z powagą .
-Um...przyniosłam apteczkę....może wdać się zakażenie.... - usiadłam koło niego na łóżku jednak zachowałam należytą odległość . Wyjęłam wszystkie potrzebne mi rzeczy żeby opatrzyć rany . Boże to wszystko przeze mnie.....
-Nie musisz tego robić, poradzę sobie . - wymamrotał pod nosem . No tak mężczyźni i ich duma....
-Muszę . Przynajmniej tak mogę się Ci odwdzięczyć . - spuściłam wzrok na czerwoną apteczkę .
-Nie masz za co . Każdy by się tak zachował .
-Nie , nie każdy . Nikt się mną nigdy nie przeją chociaż widzieli co robi ze mną Brad . Pokaż to . - podniósł lekko głowę żebym mogła zobaczyć wszystkie rany .
Delikatnie zaczęłam dezynfekować rany chłopaka . Lekki syk wydobył się z jego ust kiedy dotknęłam rozcięć .
-Przepraszam... - szepnęłam z wyrzutem .
-Za co ? - zrobił pytającą miną .
-Za to że przeze mnie masz poobijaną twarz , za to że mnie poznałeś , za to że przysparzam Ci tylko problemów , za to że musisz tu ze mną siedzieć , za wszystko . - spuściłam głowę przebierając nerwowo palcami .
-Hej , hej , hej ! Nawet tak nie myśl dobrze ? - podniósł mój podbródek tak żebym na niego spojrzała . - Sam tego chcę, okej ? Do niczego mnie nie zmuszasz . - posłał mi uśmiech . - Spokojnie . - złapał za moją dłoń, może to dziwne ale po kręgosłupie przeszedł mnie przyjemny dreszcz .
-Chciałbyś może coś do picie ? Rany już oczyściłam i jeszcze raz przepraszam Cię .
-Nie masz za co, naprawdę . Może herbatę ? Na dworze jest coraz zimniej . - oboje się zaśmialiśmy .
-Okej, chodź za mną . - zeszliśmy powoli po schodach do kuchni . - Usiądź ja zaparzę .
Chłopak rozsiadł się wygodnie na stołku barowym . Wstawiłam wodę i usiadłam na przeciw jego .
-Może zagramy w dwadzieścia pytań ? - zaproponował .
Podniosłam do góry brwi w zdziwieniu .
-Okej . - uśmiechnęłam się . Może się o nim coś dowiem .
-Zaczynaj . - powiedział a uśmiech wkradł się na jego usta .
-Skąd przyjechałeś ?
-Z Kanady dokładnie to Stratford .
-Dlaczego się przeprowadziłeś ? - zaciekawiło mnie to, nie dziwcie się nic o nim nie wiem .
-Woah ! Teraz ja . - zaśmiał się . - Masz rodzeństwo ?
-Nie, jestem jedynaczką . Więc ? Dlaczego się przeprowadziłeś ?
-Lepiej płatna praca, te sprawy dla mojej mamy to ważne . Masz chłopaka ?
Nie powiem to pytanie mnie zaskoczyło .
-Nie, nie mam . - kąciki moich ust lekko drgnęły w uśmiechu . - A ty masz jeszcze jakieś rodzeństwo oprócz Jazlyn ?
Zacisnął szczękę . Powiedziałam coś złego ? Może nie chce o tym mówić .
-Tak....miałem starszego brata.... - miał?! - kiedyś Ci opowiem nie teraz . - Skinęłam głową, jeśli nie chce niech nie mówi to może być trudny temat .
-Jak długo tutaj mieszkasz ?
-Od urodzenia . - wstałam z krzesła barowego ponieważ zobaczyłam że woda już się zagotowała .
Zalałam nam obojgu herbaty .
-Może przejdziemy do do przedpokoju ? Będzie wygodniej . - zaproponowałam . Skinął głową .
Wzięliśmy nasze herbaty i wygodnie usadowiliśmy się na kanapie w przedpokoju . Podwinęłam nogi tak żeby siedzieć do niego przodem .
-Więc teraz ja . Masz jakieś hobby ?
-Lubię grać w koszykówkę i interesuję się trochę samochodami . Gdzie są Twoi rodzice ?
Na to pytanie mało nie zakrztusiłam się herbatą .
-Umm....mama w pracy a tato, taty już z nami nie ma . - usłyszałam jak wzdycha .
-Przykro mi, nie powinienem pytać . - widziałam w jego oczach zmartwienie .
-Nie, jest dobrze . Może włączymy telewizję ?
-Okej .
Sięgnęłam po pilot i włączyłam jakiś program komediowy . Tak spędziliśmy następna godzinę na oglądaniu pytaniach , śmianiu się i wygłupach . Opowiedziałam mu że moja mama pracuje jako dekoratorka wnętrza a on że jego pracuje bardzo ciężko, opowiedział mi że nie ma za dużo czasu dla jego i Jazz ale to rozumie bo wie że musi zarabiać . Gdy tak rozmawialiśmy usłyszałam że ktoś otwiera drzwi wejściowe .
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam że tak długo nie było rozdziału . Po prostu mam trochę mniej czasu i weny . Ale będę starać się dodawać tak szybko jak to możliwe . Mam nadzieję ze was nie nudzę już tym opowiadaniem i że ktoś go jeszcze czyta . Wybiło już ponad 2500 wejść za co BARDZO BARDZO wam DZIĘKUJĘ <3 Kocham wam <3
Do następnego ;*
Ps.Za wszystkie błędy przepraszam rozdział nie sprawdzany .
Subskrybuj:
Posty (Atom)